Za nami pierwsze dwa spotkania dziesiątej kolejki eliminacji Euro 2012. Doszło w nich do sporej niespodzianki. Bez bramek obyło się w spotkaniu Rosji z Irlandią. Gracze z Zielonej Wyspy mieli sporo szczęścia, gdyż przewaga ekipy Dicka Advocaata była przytłaczająca.
Azerbejdżan – Kazachstan 3:2

Początek należał do Azerbejdżanu. Najpierw o strzał pokusił się Szukurow, później na spalonym złapany został Alijew. Niedługo potem Agajewa spróbował zaskoczyć Nurdalietow, na to zablokowanym uderzeniem odpowiedział Dżawadow. Około kwadransa gry azerski bramkarz zatrudniony został przez Ostapienkę i Gridina. Gol dla Kazachstanu wisiał w powietrzu i padł. W 20. minucie prowadzenie gościom dał Ostapienko. Do wyrównania z wolnego próbował doprowadzić Dżawadow, lecz Mokin nie dał się zaskoczyć. Nieco później na niecelną próbę Ismaiłowa tym samym dwukrotnie odpowiedział Ostapienko. Przed przerwą miejscowi zagrożenie stwarzali głównie po rzutach wolnych, lecz swoich szans nie wykorzystali Dżawadow i Szukurow. Druga połowa zaczęła się od przewagi gospodarzy. Po pudle Ismaiłowa Mokina zatrudnił Sadygow. Kazachowie zbagatelizowali to ostrzeżenie i chwilę później zostali skarceni przez Alijewa, który doprowadził do wyrównania. Po tym nastąpiła lekka wymiana ciosów: dwukrotnie Agajewa zaskoczyć chciał Gridin, na co celnym strzałem odpowiedział Dżawadow. Po kwadransie gry w drugiej połowie zrobiło się 2:1 dla Azerów, kiedy Szukurow wykorzystał rzut karny. Trafień partnerom pozazdrościł Dżawadow i w 68. minucie podwyższył na 3:1, pokonując Mokina strzałem z rzutu wolnego. Wydawało się, że nic w tym meczu się nie wydarzy. Na nieco mniej niż kwadrans przed końcem na boisku w zespole gości pojawił się Jewstigniejew. Nie minęło 60 sekund, a gracz ten strzelił gola kontaktowego. Przyjezdni zwietrzyli swoją szansę, ale zatrzymywali ich umiejętnie miejscowi, którzy mogli zakończyć sprawę trzech punktów. Ostatecznie udało im się dowieść korzystny wynik do końca.
Rosja – Irlandia 0:0
Starcie Rosji z Irlandią od początku było pełne walki. Obie drużyny poważnie liczyły się w walce o awans i żadna nie chciała w głupi sposób stracić gola. Jako pierwsi niesieni dopingiem publiczności zaatakowali gospodarze. Już w ósmej minucie Given interweniował przy uderzeniu Arszawina. Po pięciu minutach zrewanżował się Doyle, lecz Małafiejew był tam, gdzie być powinien. Z czasem zaczęła zaznaczać się przewaga „Sbornej”. Po pudle Kierżakowa Given dwukrotnie musiał wykazać się czujnością. Jednak Siemszow i Aleksiej Bieriezucki go nie pokonali. Do siatki nie udało się również trafić Ignaszewiczowi. Przewaga Rosji rosła z minuty na minutę. Kolejni zawodnicy jednak nie potrafili trafić do siatki Irlandii. Dukrotnie chybił Zyrjanow, raz Aniukow. Mimo że Givena przed przerwą próbowali jeszcze pokonać Arszawin i Żyrkow, ten nie pozostał niepokonany. W drugą część lepiej weszli goście, lecz po paru minutach inicjatywa znów leżała po stronie „Sbornej”. Ta nie mogła się przebić przez szczelną, blokującą zagrania i strzały defensywę. Wyspiarze z rzadka atakowali rosyjską bramkę, a ich przeciwnicy niemiłosiernie pudłowali. Około 70. minuty uaktywnili się przyjezdni. We znaki rosyjskiej defensywie dawał się Robbie Keane. Nie złamało to gospodarzy, wśród których mocno do pracy wziął się Arszawin. Poza kapitanem o bramkę postarał się także wprowadzony w drugiej połowie Bilialietdinow. Im bliżej było końca, tym napór „Sbornej” rósł. Na bramkę Givena uderzali Zyrjanow i Siemszow. Golkiper Irlandii pozostał jednak niepokonany.










