Mecze eliminacji do Mistrzostw Europy 2012 rozpoczynające się o 20:45 oraz 21:00 we wtorek miały jeden wspólny mianownik. Każdy z nich został wygrany przez gospodarzy 1:0, przy czym niespodzianek nie było. Komplet punktów zapisali Islandczycy, Anglicy, Włosi oraz Szkoci.
Islandia 1:0 Cypr
Można powiedzieć, że gospodarze ustanowili wynik spotkania już w piątej minucie rywalizacji. To właśnie na początku meczu Islandczycy przeprowadzili pierwszą groźną akcję spotkania, a trafienie zanotował Sigthórsson. Po wyjątkowo szybko zdobytym prowadzeniu Cypryjczycy starali się jak najszybciej zdobyć wyrównanie, co jednak nie okazało się takie proste. Po niemal kwadransie gry niezłą okazję zmarnował Christofi, ale do przerwy pomimo usilnych starań gości, Halldórsson pozostawał niepokonany. Jeszcze przed przerwą wyjątkowo aktywny okazał się Avraam, który był jednak blokowany bądź islandzki golkiper zwyczajnie radził sobie z jego próbami. Po zmianie stron sytuacja zbyt wiele się nie zmieniła. Nadal przyjezdni mieli inicjatywę, stwarzając sobie kolejne okazje bramkowe, marnując je jednak na potęgę. Swoje szanse miał Chrostofi, który kwadrans przed zakończeniem rywalizacji mógł pokonać Halldórssona, a pięć minut później sytuacja powtórzyła się. Cypryjczycy nie potrafili udokumentować swojej przewagi i byli zmuszeni pozostawić komplet punktów w Islandii.
Anglia 1:0 Walia

Gospodarze najwyraźniej postanowili wygrać to spotkanie przy najmniejszym nakładzie sił. Walia, która do piłkarskich potęg nie należy, nie potrafiła znacząco zagrozić potentatom. Rywalizacja stała na najwyższym poziomie, a zawodnicy obydwu drużyn pokusili się o niebagatelną liczbę trzech strzałów w światło bramki (!). Ale od początku – Anglicy otworzyli wynik w 35. minucie, kiedy Ashley Young uszczęśliwił kibiców zebranych na Wembley w Londynie. Po zmianie stron ten sam zawodnik ponownie popisał się groźnym strzałem, jednak tym razem Hennessey nie dał się pokonać. Ostatnim strzałem, o których tak się rozpisuję, była okazja z końcówki spotkania, gdy w 88. minucie Earnshaw miał szansę pokonać Harta, ale Anglik popisał się refleksem i wyszedł zwycięsko z tej sytuacji. Gospodarze zanotowali wygraną, nie przemęczając się przy tym za bardzo.
Włochy 1:0 Słowenia
Nieco lepiej wyglądało starcie Włochów ze Słoweńcami, którzy przyjechali do Florencji po komplet punktów, który przedłużyłby ich nadzieje na awans do finałowej fazy Mistrzostw Europy 2012. Pierwsze 20 minut świetnie rozegrali gospodarze, którzy zaserwowali prawdziwą kanonadę swoim rywalom. Włosi oddali trzy strzały, gdy w trzeciej minucie swojej szansy szukał Montolivo, trzy minuty później zaskoczyć Handanovicia starał się De Rossi, a nieco po kwadransie jeszcze raz dla Włochów uderzał Rossi. Wszystkie trzy strzały okazały się niecelne, ale podopieczni Prandellego wyglądali na głodnych gry, pomimo pewnego awansu do finałów mistrzostw. Przed przerwą dwoma interwencjami popisał się wiecznie młody Buffon, który najpierw poradził sobie ze strzałem Korena, a chwilę później nie dał się dobremu znajomemu polskich kibiców – Andrażowi Kirmowi. Druga połowa była przykładem niecelności, co udało się w końcu przełamać Pazziniemu. Gracz codziennie występujący w Interze Mediolan wszedł z ławki rezerwowych po godzinie gry, a na pięć minut przed końcem strzelił jedyną bramkę w tym meczu.










