11. kolejka eliminacji Euro 2012 zakończyła się starciem Portugalii z Islandią. Byli wicemistrzowie Europy nie zawiedli swoich fanów. Choć z problemami, pokonali gości z wyspy 5:3.
Spotkanie w Porto mogło mieć tylko jednego faworyta. Chyba żaden z kibiców przybyłych na Stadio do Dragao nie wyobrażał sobie innego rozwiązania, jak wygrana „Brazylijczyków Europy”. Podopieczni Paulo Bento od samego początku wzięli się ostro do pracy. Potrzebowali zaledwie 13 minut, by wyjść na prowadzenie. Wynik otworzył występujący w barwach Manchesteru United Nani. Gol ten dodał piłkarzom z Półwyspu Iberyjskiego animuszu. Szczególnie dotyczyło to ciemnoskórego piłkarza „Czerwonych Diabłów”. Nie minęło dziesięć minut, a skrzydłowy mistrza Anglii zaliczył swoje drugie trafienie. Na bramkę Islandii zaczęło sunąć coraz więcej ataków. Portugalczycy raz po raz zagrażali Magnussonowi i jeszcze przed przerwą cieszyli się z trzeciego gola. Strzelcem był Helder Postiga.
Druga część meczu nieoczekiwanie rozpoczęła się bardzo udanie dla przyjezdnych. Po szturmie Portugalii zakończonym strzałami Carlosa Martinsa i Cristiano Ronaldo Islandczycy przeprowadzili kontrę zakończoną umieszczeniem piłki w siatce przez Jonassona. Podrażnieni Portugalczycy przystąpili do akcji ofensywnych. Jednak strzał Meirelesa okazał się niecelny, a potem on wraz z Ronaldo zostali zablokowani. Potem liderowi Realu wraz z Carlosem Martinsem i Bruno Alvesem brakowało celności. W 68. gospodarze przeżyli kolejny szok, kiedy po raz drugi trafił Jonasson. Portugalczycy poczuli się zagrożeni, a ich upór w dążeniu do celu przyniósł skutek. Na dziewięć minut przed końcem do siatki trafił Joao Moutinho. To nie był jednak koniec. Gdy do ostatecznego gwizdka brakowało 180 sekund, swoje trafienie zaliczył Eliseu. Wynik na 5:2 ustalił w doliczonym czasie gry uderzeniem z rzutu karnego Sigurdsson.









