Piątkowe mecze eliminacji do mistrzostw Europy rozgrywanych na polskich i ukraińskich boiskach nie przyniosły niespodzianek. Był to zdecydowanie wieczór gości, w czterech z pięciu meczów wygrywali bowiem przyjezdni.
Austria – Belgia 0:2 (0:1)
Po ostatnich porażkach z Turcją i Niemcami Belgowie liczyli na przełamanie w meczu z Austrią, która po trzech kolejkach jeszcze nie zaznała smaku porażki. Austriacy nie grali jeszcze z faworytami grupy A, a w pierwszym spotkaniu z Belgami zanotowali efektowny remis 4:4. Tym razem podopieczni Vercauterena równie szybko otworzyli wynik, bo już w 6. minucie Witsel zdobył premierową bramkę dla Belgów w nowym roku. Sprawca brutalnego faulu, który spowodował złamanie nogi Marcina Wasilewskiego, po przerwie dołożył jeszcze jedno trafienie, po którym gospodarze nie potrafili się już podnieść.
Serbia – Irlandia Północna 2:1 (0:1)

Grupa C piątkowy wieczór zainaugurowała spotkaniem Serbów z Irlandią Północną. Gospodarze, którzy do tej pory zawodzą, notując w czterech meczach ledwie jedną wygraną, mieli okazję do efektywnego zwycięstwa przed własnymi kibicami. Goście po trzech kolejkach nie przegrali, zaliczając dwa remisy, mieszczą się w środku tabeli. Pierwszego gola jeszcze przed przerwą zdobył McAuley i to gracze z Wysp Brytyjskich schodzili triumfalnie do szatni. Po zmianie stron stan rywalizacji wyrównał Pantelić i Serbowie wrócili do gry. Na kwadrans przed końcem gospodarze wyszli na upragnione prowadzenie za sprawą bramki Tosicia. Był to ostatni gol tego meczu, a Serbowie mogli cieszyć się ze zwycięstwa.
Słowenia – Włochy 0:1 (0:0)
Mecz na szczycie pomiędzy liderującymi Włochami, którzy pozostają niepokonani po czterech kolejkach, a drugą w tabeli Słowenią nieco zawiódł. Włosi, którzy stracili dopiero jedną bramkę w eliminacjach, mogli pokusić się o bardziej skuteczną grę. Jedna bramka podopiecznych Cesare Prandellego wystarczyła jednak tego wieczoru na Słowenię. Wynik otworzył naturalizowany Thiago Motta, który w 73. minucie dał Włochom nadzieję na korzystny rezultat. Skuteczna gra obronna pozwoliła gościom dotrwać do końca meczu z wygraną w kieszeni.
Węgry – Holandia 0:4 (0:2)
Wysoką formę w grupie E utrzymują jej liderzy, a więc Holendrzy. Gracze „Oranje” podtrzymują dobrą passę z boisk Republiki Południowej Afryki i do tej pory zdobyli już komplet punktów. Kolejny oponent wicemistrzów świata to reprezentacja Węgier, a więc wicelider tabeli. Podopieczni Van Marwijka nie pozostawili gospodarzom złudzeń, aplikując aż cztery bramki, nie tracąc ani jednej. Koncert strzelecki otworzył w 8. minucie Van der Vaart. Tuż przed przerwą swoje trafienie dołożył Afellay. Krótko po rozpoczęciu drugiej połowy spotkania swojego pierwszego gola w tym meczu zdobył Dirk Kuyt, a wynik w 62. minucie ustalił Van Persie.











