Za nami kolejne mecze eliminacji do mistrzostw Europy, które odbędą się w Polsce i na Ukrainie. Po zwycięstwie nad Azerbejdżanem pewna występu na Euro może być reprezentacja Niemiec. Do sporej niespodzianki doszło w spotkaniu Wysp Owczych z Estonią, zakończonym wygraną gospodarzy 2:0.
Azerbejdżan – Niemcy 1:3
Azerowie rzadko kiedy mają okazję być faworytem spotkania, a w meczu z Niemcami mieli się postarać jedynie o utratę jak najmniejszej liczby bramek. Tym bardziej zaskakujący był początek meczu, gdyż gospodarze ostro ruszyli do ataku i byli bliscy otworzenia wyniku. W 9. minucie Niemców postraszył Wugar Nadirow, trafiając w poprzeczkę. Goście się otrząsnęli i w odpowiedzi Toni Kroos uderzył w słupek. Kibice spodziewali się wielu podbramkowych sytuacji, ale raczej tylko z jednej strony. Niemcy nie zamierzali jednak sprawić niespodzianki i po pół godzinie gry wyszli na prowadzenie za sprawą Mesuta Özila. Pomocnik tureckiego pochodzenia postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i 10 minut później dokładnie podał do Mario Gomeza, który podwyższył prowadzenie na 2:0.

Druga połowa to już zdecydowana dominacja gości, którzy mieli ochotę na wielką kanonadę. Niestety, brakowało skuteczności. Honoru Azerbejdżanu zawzięcie bronił Wugar Nadirow, który był najjaśniejszym punktem swojej ekipy. Skrzydłowy gospodarzy nie potrafił jednak pokonać Neuera. Mijały minuty, a goście marnowali kolejne sytuacje. W międzyczasie do głosu dochodzili też Azerowie, ale nic nie zapowiadało zmiany wyniku. Tymczasem w 89. minucie kontaktowego gola strzelili gospodarze. Po pięknej asyście Raszada Sadychowa gola zdobył Murad Gusejnow i końcówka zapowiadała się bardzo ciekawie. Jednak Niemcy chcieli być pewni występu na Euro 2012 już dziś i szybko skarcili Azerów. Już w doliczonym czasie gry wynik na 3:1 ustalił Andre Schürrle i tym samym nasi zachodni sąsiedzi zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie A i obecność na polsko-ukraińskim turnieju.
Białoruś – Luksemburg 2:0
Po korzystnym rezultacie, wywalczonym w meczu z Francją, Białorusini mieli zdobyć łatwe punkty z Luksemburgiem. Goście nie zamierzali jednak tanio sprzedać skóry i nie ograniczali się tylko do defensywy. Już na początku meczu sytuację miał Lars Gerson. Białoruś miała kilka rzutów rożnych, z których nic nie wynikło. Luksemburczycy wierzyli w korzystny rezultat, bo ich ataki były naprawdę śmiałe, aktywny był Daniel Da Mota. Gospodarze przebudzili się dopiero w połowie pierwszej części meczu, ale strzały Putsili nie znalazły drogi do bramki, a Andreij Voronkow, zamiast skupić się na zdobywaniu goli, wyróżnił się jedynie otrzymaniem żółtej kartki.
Przerwa dobrze podziałała na Białorusinów, gdyż już w 48. minucie wyszli oni na prowadzenie. Arbiter podyktował rzut karny, którego na bramkę zamienił Siergiej Kornilenko – zmiennik Voronkowa. Zdobyty gol uspokoił gospodarzy, którzy teraz spokojnie zaczęli konstruować kolejne akcje. Luksemburg próbował kontratakować, ale nie były to już tak groźne podrywy jak w pierwszej połowie. W 73. minucie na listę strzelców wpisał się Anton Putsila, asystą popisał się Siergiej Kornilenko, który wyrósł na bohatera meczu. W końcówce Luksemburg miał jeszcze szanse z rzutów rożnych, ale wynik nie uległ już zmianie i Białoruś umocniła się na pozycji wicelidera grupy D.












