W ostatnich rozgrywanych dzisiejszego wieczoru meczach obyło się bez większych niespodzianek. Hiszpanie ograli Szkotów, Czesi Litwinów, a Włosi Irlandczyków. Słoweńcy minimalnie pokonali Serbów, z kolei Francuzi 1:1 zremisowali z Bośnią i Hercegowiną.
Grupa C
Włochy – Irlandia Północna
Pewni awansu Włosi podejmowali na własnym terenie pewnych nieawansu Irlandczyków. Od początku było wiadomo, kto będzie w tym meczu atakował. Najpierw strzelał Giovinco, potem strzelał Giovinco, potem strzelał Chiellini. Potem trafił Cassano. Była 21. minuta, a Włosi dostali to, na co zasługiwali. Trochę szkoda było wspomnianego już Giovinco, który dwoił się i troił, by pokonać dobrze dziś dysponowanego Taylora. W pierwszej części spotkania Włosi oddali siedem strzałów, Irlandczycy może jeden. W drugiej połowie nic złego nie mogło się stać.

Potwierdził to niezawodny Cassano, w 53. minucie podwyższając wynik spotkania i chyba ostatecznie pozbawiając przyjezdnych nadziei na sprawienie sensacji. Irlandczycy zupełnie nie mieli argumentów. Zawodzili i w obronie, i w ataku (jeden celny strzał na bramkę Gigi Buffona). Jakby tego było mało, Gareth McAuley pokonał własnego bramkarza, dopełniając obrazu marności nad marnościami. Do końca pojedynku nic ciekawego, poza anemicznymi już strzałami Włochów, się nie zdarzyło. Irlandczycy dostali surową lekcję futbolu.
Słowenia – Serbia
Pierwsza połowa meczu dwóch słowiańskich ekip była pełna walki, obie strony łącznie faulowały ponad dwadzieścia razy. Optyczną przewagę na boisku mieli co prawda Serbowie, ale Słoweńcy ani przez chwilę nie wyglądali na chłopców do bicia. Mało tego, udało im się jedyny celny strzał pierwszej połowy zamienić na bramkę. Bramkę, trzeba dodać, typowo do szatni, zdobytą na sekundy przed końcem pierwszej połowy.
Żeby odwrócić wynik meczu, Serbowie potrzebowali zmian. Na murawę selekcjoner posłał Krasicia i Pantelicia. Poskutkowało to pierwszymi celnym strzałami na bramkę Samira Hamdanovicia oraz wywalczonym rzutem karnym. Marko Suler faulował we własnym polu szesnastu metrów niezwykle aktywnego Krasicia, ale na nic to się nie zdało, bo Nemanja Vidić „jedenastkę” zmarnował. Ów niecny czyn stopera Manchesteru United podłamał Serbów, a dodał skrzydeł Słoweńcom, którzy po raz pierwszy w drugiej połowie zaczęli pokazywać coś więcej niż tylko solidną defensywę. Koniec meczu to znów głównie faule. Gospodarze ugrali to, co chcieli i nie mieli zamiaru po dobroci oddawać punktów. Nie oddali.
Grupa D
Francja – Bośnia i Hercegowina
Przed gospodarzami postawiono trudne zdanie – Bośniacy z niesamowitym Edinem Dżeko na szpicy to rywal, którego trzeba się bać. I to właśnie napastnik City skarcił Francuzów w 40. minucie. Ale zanim to się stało, „Trójkolorowi” robili wiele, by tego meczu nie wygrać. Podopieczni Laurenta Blanca ostatnio grali tak, jakby nie wiedzieli, o co w futbolu chodzi. W starciu z Bośnią i Hercegowiną nic się nie zmieniło. Pierwsza połowa to wyraźna optyczna przewaga przyjezdnych. Gwizdek zapraszający do szatni był dla miejscowych piłkarzy jak zbawienie.










