Świetnie broniąca się Czarnogóra powstrzymała nieporadną w ofensywnie Anglię, wywożąc z Wembley cenny remis. W wieku 33 lat w kadrze wreszcie zadebiutował Kevin Davies.
Korespondencja z Wembley
Czarnogóra wytrzymała oblężenie swojej bramki i odniosła na Wembley cenny, a zarazem historyczny z punktu widzenia gości, remis. Czarnogórzanie mieli swoje szanse, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W poprzeczkę uderzył Milan Jovanović, a piłkę tuż obok bramki strzałem z dystansu posłał Mladen Kascelan z Jagiellonii.
Wygrywając pierwsze trzy spotkania, Czarnogóra do spotkaniach z Anglią przystępowała jako niespodziewany lider grupy G. Mimo że kraj do rodziny FIFA i UEFA został przyjęty dopiero w 2007 roku, zdążył już wspiąć się do pierwszej „czterdziestki” światowego rankingu i wynik wywieziony z Wembley na pewno pomoże im jeszcze wyżej awansować. Mimo wszystko selekcjoner Zlatko Krancjar do meczu z Anglią podszedł bardzo rozważnie, delegując tylko jednego klasycznego napastnika oraz co najmniej pięciu defensywnie zorientowanych piłkarzy.
Mimo udanego startu w eliminacjach do Euro 2012, nad Anglią nadal wisi silne piętno porażki w RPA podczas mistrzostw świata. Fabio Capello powoli przebudowuje zespół i równie powoli odzyskuje zaufanie angielskich fanów. Włoch nadal nie rezygnuje z doświadczonych graczy, czego znamienitym przykładem było przywrócenie Rio Ferdinanda w obowiązkach kapitana. Była to nieco zaskakująca decyzja, jako że obrońca Manchesteru United w ostatnim czasie nie zachwyca formą, a zastępujący go w kadrze Steven Gerrard wywiązywał się z funkcji perfekcyjnie (choćby wygrywając w pojedynkę mecz z Węgrami).
Niespodzianką w kadrze Anglii była też obecność Kevina Daviesa. Ten uznany na boiskach Premiership napastnik doczekał się pierwszego powołania dopiero w wieku 33 lat i ciężko sobie wyobrazić, by za kolejne dwa lata miał poprowadzić „Trzy Lwy” do sukcesów podczas Euro w Polsce oraz na Ukrainie. Tym niemniej wobec kontuzji Jermaine’a Defoe oraz Darrena Benta, Davies okazał się jedynym nominalnym napastnikiem na ławce rezerwowej Anglii.
Anglicy zaczęli od mocnego uderzenia, kiedy już w 3. minucie ze swojej połowy długą piłkę posłał Gerrard. Już w polu karnym Czarnogórzan do futbolówki doszedł Peter Crouch, ale uderzenie napastnika Tottenhamu o centymetry minęły prawy słupek bramki Mladena Bozovicia. W kolejnych minutach gry podopiecznym Zlatko Krancjara udało się jednak zneutralizować ofensywę gospodarzy, głównie dzięki dobrze ustawionej linii pomocy z Elsadem Zveroticiem stale wspierającym linię defensywy oraz zdecydowanie interweniującym Marko Basą na środku obrony.
Groźną okazję Anglicy mięli dopiero w 25. minucie, kiedy tuż przed polem karnym sfaulowany został szarżujący Ashley Young. Poszkodowany samemu wykonał rzut wolny, ale żaden z jego kolegów nie dosięgnął delikatnie wrzuconej piłki. Kolejna szansa na otworzenie wyniku pojawiła się dziesięć minut później po kolejnym rzucie wolnym. Tym razem do ustawionej prawie 30 metrów od bramki piłki podszedł Alan Johnson i uderzy mocno, ale niecelnie.









