Za nami kolejne mecze eliminacji mistrzostw Europy. Duże szanse na przybliżenie się do awansu miały reprezentacje Turcji i Francji, jednak ani jedni, ani drudzy nie potrafili ich wykorzystać. Zwłaszcza „Trójkolorowi” zagrali bardzo słabe spotkanie i mogą się cieszyć, że wywieźli z Rumunii przynajmniej jeden punkt.
Austria 0:0 Turcja
Mecz zupełnie bez historii. Turcy przyjechali do Wiednia co najmniej po remis i ten remis wywalczyli. Stworzyli sobie więcej sytuacji strzeleckich, jednak nie potrafili ich wykorzystać. Kibice już przed końcem spotkania zaczęli opuszczać stadion, ale ci, którzy się na to nie zdecydowali powinni być zadowoleni. Ostatnich kilka minut dostarczyło więcej emocji niż całe spotkanie. W doliczonym czasie gry karnego sprowokował bramkarz gospodarzy, Pascal Grünwald. I w ciągu kilku sekund stał się bohaterem spotkania, gdyż nie pozwolił się pokonać zawodnikowi Atletico Madryt, Arda Turanowi. Trochę lepsze wrażenie sprawiali Turcy, jednak wynik 0:0 jest jak najbardziej sprawiedliwy.
Serbia 3:1 Wyspy Owcze
Serbowie byli zdecydowanym faworytem tego spotkania i nie pozwolili gościom sprawić niespodzianki. Już w szóstej minucie za sprawą Milan Jovanovicia wyszli na prowadzenie, które podwyższył lewy obrońca, Zoran Tošić, i silnym strzałem nie dał szans bramkarzowi przyjezdnych, René Tórgardowi. W 37. minucie niespodziewanie gola strzelił kapitan reprezentacji Wysp Owczych, Fródi Benjaminsen, i zrobiło się zaledwie 2:1. Taki wynik mógł jeszcze pozwolić gościom na wywiezienie chociaż punktu z trudnego terenu w Belgradzie. Marzeń pozbawił ich w drugiej połowie piłkarz VfB Stuttgart, Zdravko Kuzmanović. 20 minut przed końcem spotkania mocnym uderzeniem ustalił on wynik na 3:1 dla gospodarzy. Po tym zwycięstwie Serbowie awansowali na wicelidera grupy C i mogą być drugim, obok reprezentacji Włoch, zespołem, który awansuje do przyszłorocznego Euro.
Rumunia 0:0 Francja
Kolejne spotkanie na 0:0. W razie zwycięstwa Francuzi praktycznie zapewniliby sobie pierwsze miejsce w grupie D i awans do Euro, a tak mają zaledwie jeden punkt przewagi nad drugą w tabeli Bośnią. Rumuni zagrali chyba bez wiary w możliwość awansu, choć przed rozpoczęciem meczu mieli na to spore szanse. „Trójkolorowi” zagrali bardzo słabe spotkanie i oddali zaledwie jeden celny strzał na bramkę Cipriana Tătăruşanu. Ten mecz potwierdził, że Francuzi nie prezentują obecnie poziomu Niemców czy Hiszpanów i jeżeli czegoś w swojej grze nie zmienią, nie będą jednym z faworytów przyszłorocznego turnieju.
Estonia 4:1 Irlandia Północna
Był to mecz bez zdecydowanego faworyta, spotkanie czwartej drużyny grupy C z piątą. Spotkanie wyrównane, jednak z przewagą gospodarzy. Estończycy już do przerwy prowadzili 2:1, w ciągu czterech minut dwukrotnie pokonując bramkarza Irlandczyków, Lee Campa. Najpierw w 28. minucie na listę strzelców wpisał się Martin Vunk, a w 32. inny pomocnik, Tarmo Kink. Siedem minut później po raz kolejny na listę strzelców wpisał się zawodnik gospodarzy, ale noszący opaskę kapitana Raio Piiroja niefortunnie skierował piłkę do własnej bramki. Po przerwie Estończycy dalej grali swoje i szybko podwyższyli prowadzenie. Gola na 3:1, w 59. minucie strzelił rezerwowy, Sergei Zenjov, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku. W doliczonym czasie gry bramkę na 4:1 zdobył Kaimar Saag, który wszedł na boisko w 88. minucie. Estończycy wygrali czwarty mecz w eliminacjach i awansowali na trzecie miejsce w grupie C.









