Zakończyły się pierwsze sobotnie mecze piątej serii spotkań eliminacji mistrzostw Europy. Nie obyło się bez niespodzianek. Największa miała miejsce w Gruzji. Gospodarze za sprawą Lewana Kobiaszwilego upokorzyli Chorwatów, pokonując ich 1:0.
Rosja – Armenia 0:0
Zdecydowanymi faworytami do zwycięstwa w tym starciu byli Rosjanie. Selekcjoner reprezentacji Armenii w zasadzie mógł tylko pomarzyć o piłkarzach pokroju Ałana Dzagojewa, Aleksandra Kierżakowa czy Andrieja Arszawina. Nieoczekiwanie jednak początek należał do gospodarzy. To oni stwarzali groźniejsze sytuacje, dając możliwość wykazania się Igorowi Akinfiejewowi doskonałym kunsztem. Z kolei w ekipie rosyjskiej najgroźniejsi byli Dzagojew i Żyrkow, którzy co chwilę nękali ormiańskich defensorów akcjami oskrzydlającymi. Po przerwie Armenia powinna wyjść na prowadzenie, lecz Movsisyan minimalnie chybił, celując do niemal pustej bramki. W końcówce goście postawili wszystko na jedną kartę. Minimalnie pomylił się Arszawin, dwie okazje zmarnował Roman Szyrokow. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Walia – Anglia 0:2

Anglicy wiedzieli, po co przyjechali do Cardiff. Potrzebowali trzech punktów, by zrównać się w tabeli punktami z liderującą Czarnogórą. Od razu ostro wzięli się do roboty i już w 7. minucie przyszły efekty. Wówczas po faulu w polu karnym z jedenastu metrów pewnie uderzył Frank Lampard, wyprowadzając ekipę Albionu na prowadzenie. Podopieczni Fabio Capello od początku dominowali, a swoją wyższość raz jeszcze potwierdzili osiem minut później. Po błędzie Collinsa, Ashley Young zagrał piłkę Darrenowi Bentowi, a ten umieścił ją w siatce Wayne’a Henneseya. W drugiej połowie Walia zagrała odważniej. Najbardziej wśród nich aktywny był Aaron Ramsey, lecz sam w ataku niewiele mógł zdziałać. Synowie Albionu szybko stopowali akcje przeciwników, organizując swoje. Tylko własnym błędom zawdzięczali to, że nie prowadzili wyżej. W końcówce wykazał się Joe Hart i dzięki niemu synowie Albionu zakończyli to starcie z zerem po stronie strat.
Bułgaria – Szwajcaria 0:0
Do tej pory obie drużyny nie najlepiej spisywały się w eliminacjach mistrzostw świata. Obie były umotywowane do dobrej gry, gdyż tylko zwycięstwo przedłużało szansę któreś z nich na udział w Euro 2012. Dopiero po dziewięciu minutach Bułgarzy mieli pierwsze dwie okazji na strzelenie gola. Piłkarze z Półwyspu Bałkańskiego poczuli dzięki temu wiatr w żagle, raz po raz nękając bramkę Woelfliego, który nie raz musiał wykazać się umiejętnościami. Podopieczni Lothara Matthaeusa co chwilę nękali szwajcarskiego bramkarza. Helweci zagrażali przeciwnikom tylko za sprawą Alexandra Freia. W drugiej połowie to również Bułgarzy dyktowali warunki gry. Okazywali się jednak bardzo nieskuteczni. Bramkę Woelflego mijały strzały Popowa i Manoliewa, ale i Mihajłow musiał się postarać, by nie zaskoczył go Frei. Akcje Szwajcarów liczniejsze stały się w końcówce. Dwie szanse zmarnował Dzemaili, dając się zablokować i pudłując. Dobre okazje mieli także Inler i Ziegler. Mimo to wynik się nie zmienił, a mecz zakończył się bezbramkowym remisem.










