Ekwador z historycznym osiągnięciem. Włochy nie zdobyły drugiego z rzędu brązowego medalu


W Gdyni Ekwadorczycy zasłużenie pokonali swoich rówieśników z Italii

14 czerwca 2019 Ekwador z historycznym osiągnięciem. Włochy nie zdobyły drugiego z rzędu brązowego medalu

W meczu o brązowy medal mistrzostw świata do lat 20 doszło po raz piąty do starcia europejsko-południowoamerykańskiego. Najczęściej dochodziło w nich do konkursu "jedenastek". Tym razem mieliśmy tylko dogrywkę, w której to Ekwador zdobył jedynego gola rozstrzygającego walkę o trzecie miejsce. Włosi doszli drugi raz z rzędu do tej fazy młodzieżowego mundialu, ale tym razem zeszli z boiska pokonani. Mimo wszystko trzeba ich docenić za to, co zrobili na turnieju w Polsce.


Udostępnij na Udostępnij na

Stadion GOSiR w Gdyni był gospodarzem przedostatniego meczu na mistrzostwach świata do lat 20 w Polsce. W Trójmieście doszło do rewanżu pomiędzy Włochami i Ekwadorem. Te dwie drużyny spotkały się ze sobą już w fazie grupowej. Wtedy to przedstawiciele strefy europejskiej wygrali 1:0. Tym razem zawodnicy z CONMEBOL zrewanżowali się i zdobyli brązowe medale.

Pierwsza połowa do zapomnienia, w drugiej zabrakło Ekwadorowi szczęścia

Na spotkanie o trzecie miejsce mistrzostw świata do lat 20 reprezentacja Ekwadoru wystawiła możliwie najmocniejszą jedenastkę. Dla mistrzów Ameryki Południowej było to ważne starcie, bo pierwszy raz w swojej historii zagrali o medale młodzieżowego mundialu. Z kolei reprezentacja Włoch wyglądała inaczej niż zwykle. Selekcjoner Paolo Nicolato zdecydował się dokonać sporej liczby zmian. W bramce zabrakło dotychczasowego numeru 1 – Alessandro Plizzariego. Na szpicy nie pojawił się najlepszy strzelec, Andrea Pinamonti. W drugiej linii i w ataku znalazło się dość dużo nowych postaci.

W pierwszej połowie znacznie aktywniejsi byli ci, którzy nie mają jeszcze w swojej kolekcji medalu. Mowa tu o Ekwadorczykach, którzy stosowali wysoki pressing. Zawodnicy z Ameryki Południowej wyglądali na bardziej głodnych sukcesu. Włosi grali to, co przez większość turnieju w Polsce, czyli spokojną piłkę z wyczekiwaniem na odpowiedni moment. Albo na zmęczenie rywala. Przez pierwsze 45 minut było dużo walki, ale brakowało poważnego zagrożenia pod bramką włoską lub ekwadorską.

W drugiej części meczu Ekwadorczycy dalej naciskali na przeciwnika. Stworzyli sobie więcej okazji na zdobycie gola, ale nie potrafili oddać celnego strzału. Kilka razy zmusili do lotów Marco Carnesecchiego, ale nie mogli odpowiednio wkręcić mu futbolówki za kołnierz. Włosi ewidentnie grali na remis. Jednak spora liczba zmian w wyjściowym składzie wpłynęła na zgranie tej ekipy. Bardziej czekali na stałe fragmenty gry, dzięki którym mogli zagrozić przeciwnikowi. Niestety przez 90 minut nie doczekaliśmy się gola.

Pechowiec turnieju – Leonardo Campana

Ekwador przyjechał do Polski jako mistrz Ameryki Południowej. W zdobycie tego tytułu bardzo dużo dołożył od siebie Leonardo Campana. Napastnik ekwadorskiej Barcelony SC na kontynentalnym czempionacie zdobył sześć goli. Na mistrzostwach świata w Polsce nie potrafił ani razu trafić do siatki rywali. Okazji miał naprawdę wiele, a te najlepsze przyszły w najważniejszych meczach. W półfinale przeciwko Korei Południowej obił poprzeczkę, a w pojedynku o brąz w drugiej połowie trafił w słupek. Najlepszą sytuację miał jednak w spotkaniu z Koreańczykami. Dzięki jego strzałowi zapewne Lee Gwang-yeon zgarnie nagrodę za najlepszą interwencję na młodzieżowym mundialu. Campana był na turnieju w Polsce mocno aktywnym zawodnikiem, ale skuteczność zostawił w domu.

Niepotrzebny kabaret

Niestety w Gdyni nie widzieliśmy tylko czystego futbolu. Pod koniec pierwszej połowy zrobiło się trochę gorąco pomiędzy piłkarzami Włoch i Ekwadoru. Do lekkiego spięcia doszło przy linii autowej pomiędzy Christianem Capone i Sergio Quintero. Ekwadorczyk chciał wykorzystać „kontakt” z rywalem do wymuszenia czerwonej kartki. Skończyło się tylko na lekkim śmiechu komentatorów oraz widzów na trybunach.

Dogrywka popisem Ekwadoru

Tak jak w większości przypadków w meczu o brąz pomiędzy przedstawicielem Europy i Ameryki Południowej doszło do dogrywki. Zwykle kończyła się ona bez rozstrzygnięcia i były potrzebne rzuty karne. Ale pierwsze dodatkowe 15 minut dało nam sporo emocji. Najpierw „jedenastkę” wywalczyli Włosi po przewinieniu na Marco Olivierim. Piłkę na „wapnie” ustawił sam poszkodowany. Szczerze mówiąc, byłoby sporą niesprawiedliwością, jakby Włochy wyszły na prowadzenie. Praktycznie przez całe spotkanie skupiali się przede wszystkim na defensywie i wyczekiwaniu. Futbol nie jest sprawiedliwy. Znamy przecież wiele przypadków z przeszłości, kiedy to ten słabszy wygrywał mecze. Ale nie tym razem, bo w Gdyni było inaczej. Karny został wybroniony przez Moisesa Ramireza.

Niewykorzystana okazja zemściła się na piłkarzach z Europy po paru minutach. Po rzucie wolnym gola uderzeniem z głowy zdobył Richard Mina. Gracze z Italii mieli podwójnego pecha. Najpierw nie wykorzystali rzutu karnego, a potem gdyby Olivieri nie przedłużył dośrodkowania Diego Palaciosa, nie byłoby wykończenia okazji bramkowej. Fatum krążyło nad zawodnikiem Juventusu.

W drugiej części dogrywki Ekwadorczycy skupili się na bronieniu wyniku i tylko czekali na kontry. Włosi musieli wyjść wyżej, co skończyło się kilkoma szybkimi atakami rywali. Jednak ani piłkarze z Ameryki Południowej, ani z Europy nie potrafili stworzyć kolejnych dobrych okazji bramkowych. Spotkanie zakończyło się wygraną Ekwadoru 1:0.

Powitają ich jak bohaterów

Dla Ekwadorczyków spotkanie o brąz było bardzo ważne. Pierwszy raz w historii znaleźli się w strefie medalowej i mogli powalczyć o medale. Bardzo im zależało na wygraniu i zmazaniu plamy, jaką dali w półfinale, przegrywając z Koreą Południową. Jako mistrzowie Ameryki Południowej przylecieli do Polski z zamiarem walki o końcowy triumf. Nawet mimo silnie obsadzonych reprezentacji Francji, Portugalii czy Argentyny. Tych mocnych ekip już dawno nie było na turnieju, kiedy to Ekwador zaszedł aż do półfinału. Niestety marzenia o złotym medalu trzeba będzie odłożyć na inny czas. W kraju i tak zostaną powitani jak bohaterowie.

Trzeba się będzie jeszcze przyglądać tym młodym zawodnikom ze strefy CONMEBOL. Warto tutaj przypomnieć słowa Simona Edwardsa, który przed startem młodzieżowego mundialu w rozmowie z jednym z naszych redaktorów tak powiedział o mistrzach kontynentu: – U nas (tj. w Ameryce Południowej) wszyscy traktują te rozgrywki na poważnie, szczególnie Ekwador. Myślę, że młodzieżowa drużyna Ekwadoru jest na ten moment silniejsza niż pierwsza drużyna. 

Porażka nie jest wielkim zmartwieniem

Włosi drugi raz z rzędu zagrali w meczu o trzecie miejsce. Dwa lata temu udało im się pokonać po konkursie „jedenastek” Urugwaj. W tym roku plan mógł być podobny. Piłkarze z Italii starali się grać bardziej defensywnie i niejeden z fanów czy ekspertów już widział w myślach kolejną serię strzałów z „wapna” na młodzieżowym mundialu w Polsce. Mimo wszystko trzeba będzie podopiecznych trenera Nicolato… pochwalić. Dlaczego? Bo dla Włochów większym priorytetem w tym roku są mistrzostwa Europy do lat 21 (dające możliwość zakwalifikowania się na igrzyska), które wystartują w niedzielę. W nich zawodnicy z Półwyspu Apenińskiego będą gospodarzem i jednym z faworytów do wygranej. Przez to kadra U-21 była mocniej obsadzona od jej odpowiednika na mistrzostwach świata do lat 20. Dlatego właśnie trzeba docenić Włochów. Mimo wielu przeciwności losu znaleźli się w strefie medalowej.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski