W meczu o brązowy medal mistrzostw świata do lat 20 doszło po raz piąty do starcia europejsko-południowoamerykańskiego. Najczęściej dochodziło w nich do konkursu „jedenastek”. Tym razem mieliśmy tylko dogrywkę, w której to Ekwador zdobył jedynego gola rozstrzygającego walkę o trzecie miejsce. Włosi doszli drugi raz z rzędu do tej fazy młodzieżowego mundialu, ale tym razem zeszli z boiska pokonani. Mimo wszystko trzeba ich docenić za to, co zrobili na turnieju w Polsce.
Stadion GOSiR w Gdyni był gospodarzem przedostatniego meczu na mistrzostwach świata do lat 20 w Polsce. W Trójmieście doszło do rewanżu pomiędzy Włochami i Ekwadorem. Te dwie drużyny spotkały się ze sobą już w fazie grupowej. Wtedy to przedstawiciele strefy europejskiej wygrali 1:0. Tym razem zawodnicy z CONMEBOL zrewanżowali się i zdobyli brązowe medale.
Pierwsza połowa do zapomnienia, w drugiej zabrakło Ekwadorowi szczęścia
Na spotkanie o trzecie miejsce mistrzostw świata do lat 20 reprezentacja Ekwadoru wystawiła możliwie najmocniejszą jedenastkę. Dla mistrzów Ameryki Południowej było to ważne starcie, bo pierwszy raz w swojej historii zagrali o medale młodzieżowego mundialu. Z kolei reprezentacja Włoch wyglądała inaczej niż zwykle. Selekcjoner Paolo Nicolato zdecydował się dokonać sporej liczby zmian. W bramce zabrakło dotychczasowego numeru 1 – Alessandro Plizzariego. Na szpicy nie pojawił się najlepszy strzelec, Andrea Pinamonti. W drugiej linii i w ataku znalazło się dość dużo nowych postaci.
https://twitter.com/foetball247/status/1139601053119385600
W pierwszej połowie znacznie aktywniejsi byli ci, którzy nie mają jeszcze w swojej kolekcji medalu. Mowa tu o Ekwadorczykach, którzy stosowali wysoki pressing. Zawodnicy z Ameryki Południowej wyglądali na bardziej głodnych sukcesu. Włosi grali to, co przez większość turnieju w Polsce, czyli spokojną piłkę z wyczekiwaniem na odpowiedni moment. Albo na zmęczenie rywala. Przez pierwsze 45 minut było dużo walki, ale brakowało poważnego zagrożenia pod bramką włoską lub ekwadorską.
W drugiej części meczu Ekwadorczycy dalej naciskali na przeciwnika. Stworzyli sobie więcej okazji na zdobycie gola, ale nie potrafili oddać celnego strzału. Kilka razy zmusili do lotów Marco Carnesecchiego, ale nie mogli odpowiednio wkręcić mu futbolówki za kołnierz. Włosi ewidentnie grali na remis. Jednak spora liczba zmian w wyjściowym składzie wpłynęła na zgranie tej ekipy. Bardziej czekali na stałe fragmenty gry, dzięki którym mogli zagrozić przeciwnikowi. Niestety przez 90 minut nie doczekaliśmy się gola.
Pechowiec turnieju – Leonardo Campana
Ekwador przyjechał do Polski jako mistrz Ameryki Południowej. W zdobycie tego tytułu bardzo dużo dołożył od siebie Leonardo Campana. Napastnik ekwadorskiej Barcelony SC na kontynentalnym czempionacie zdobył sześć goli. Na mistrzostwach świata w Polsce nie potrafił ani razu trafić do siatki rywali. Okazji miał naprawdę wiele, a te najlepsze przyszły w najważniejszych meczach. W półfinale przeciwko Korei Południowej obił poprzeczkę, a w pojedynku o brąz w drugiej połowie trafił w słupek. Najlepszą sytuację miał jednak w spotkaniu z Koreańczykami. Dzięki jego strzałowi zapewne Lee Gwang-yeon zgarnie nagrodę za najlepszą interwencję na młodzieżowym mundialu. Campana był na turnieju w Polsce mocno aktywnym zawodnikiem, ale skuteczność zostawił w domu.











