Copa America wkracza w decydującą fazę. Kto wygra finał, a kto mecz o trzecie miejsce? Zdania są podzielone, a wśród nich najczęściej dominują głosy o nieprzewidywalności turnieju. Zapraszam do przeczytania opinii ekspertów: Bartłomieja Rabija, Radosława Gilewicza, Dariusza Szpakowskiego oraz Michała Borowego.
Bartłomiej Rabij:
Kto wygra w meczu u trzecie miejsce? Trudny, naprawdę trudny wybór, bo obie drużyny grają zadziwiająco dobrze. Peru w dużej mierze bazuje na Vargasie, który w poprzednim meczu obejrzał czerwony kartonik, dlatego, hm, chyba jednak postawiłbym na Wenezuelę. Niby Peru jest kolektywem, ale ta jedna postać wyróżniała się spośród reszty. Wenezuela nie ma wykrystalizowanego składu, w każdym meczu były jakieś zmiany w wyjściowej jedenastce. Nie jest uzależniona od jakiegoś gracza. Zresztą trudno wskazać tam, może poza Arango, jakąś gwiazdę.

Jeśli chodzi o finał – spotkają się ze sobą dwie podobne drużyny. Jeszcze przed turniejem postawiłem w zakładach bukmacherskich na Paragwaj i jestem bliski wygranej (śmiech). Na dwoje babka wróżyła, nie wiem kto wygra! Tu było już tyle niespodzianek… Nie chcę się bawić we wróżkę. Natomiast jeśli chodzi o te drużyny, pierwsze co się rzuca w oczy to konsekwencja i stabilność. Od paru lat te same sztaby szkoleniowe, stosunkowo małe rotacje w kadrze. Piękne zaprzeczenie tego, co się dzieje w Brazylii i Argentynie. Paragwaj i Urugwaj bierze wzorce z Europy, tak więc jeśli chodzi o Amerykę Południową, wygrywa w niej nie kto inny, jak właśnie Stary Kontynent. Paragwaj to drużyna bez gwiazd. Nie ma tam jednej osoby, która stanowiłaby o obliczu zespołu, Stanta Cruz prawdopodobnie nie zagra. No, ale jaką on jest gwiazdą? Przecież prawie nie zdobywa bramek. Czy gra, czy nie gra – Paragwaj i tak znakomicie daje sobie radę. Zresztą tak było też w przeszłości z innymi zawodnikami. Na mundialu grali bez Cabaniasa i osiągnęli historyczny wynik. Trener nie wziął Cardozzo, każdy przewidywał katastrofę, tymczasem jego absencja rozwiązała wszystkie problemy. Teraz w Paragwaju w drugiej linii, proszę zobaczyć, nie ma żadnego wyróżniającego się gracza. Pamiętam jeszcze Paragwaj z 1986 roku, to była drużyna pełna indywidualności. Był w niej taki zawodnik, Romero, który robił po prostu autentyczne show! W współczesnym Paragwaju nie ma w ogóle takich piłkarzy.
Radosław Gilewicz:
Mecz o trzecie miejsce to taki mały finał. Wydaje mi się, że lepsze okaże się Peru. Wygląda lepiej kadrowo, gra dojrzalszą piłkę. Jeżeli trzeba na kogoś postawić, stawiam na nich. Aczkolwiek wiele meczów rozstrzyga się dopiero po rzutach karnych i tutaj także nie wykluczam takiego scenariusza. Finał również będzie bardzo wyrównany. Żadna z tych drużyn nie prezentuje jakiejś niesamowitej piłki. Zespoły są raczej zamknięte na własnej połowie, boją się ryzykować. Wszyscy grają na rzuty karne, aby w nich szukać szczęścia. Szanse typuję 51/49 ze wskazaniem na Urugwaj.












