Polska reprezentacja po raz kolejny nie zachwyciła kibiców, przegrywając w piątek z zespołem Litwy 0:2. Lada dzień spotkanie z Grekami. O poprzednim, a także następnym meczu, Arturze Borucu i Manuelu Arboledzie rozmawialiśmy z byłym asystentem Leo Beenhakkera, Dariuszem Dziekanowskim.
Można wysnuć jakieś pozytywne wnioski po piątkowym meczu z Litwą?
Pozytywem jest na pewno to, że nie przegraliśmy 0:3, ale 0:2.
Gra też nie napawała optymizmem…
Niestety muszę się z tym zgodzić. Wcale nie widać progresu, zespół nie robi żadnych postępów. W drużynie jest jeszcze sporo niewiadomych, co także może być powodem do obaw. Kompletnie nie funkcjonuje nasza defensywa. Mamy coraz więcej pytań, a powinno być inaczej – z każdym kolejnym meczem powinniśmy mieć coraz więcej odpowiedzi.
Czy według Pana Franciszek Smuda powinien zakończyć spór z Arturem Borucem?

Trener Smuda jest odpowiedzialny za dobór zawodników. My wymagamy od niego, aby powoływał jak najlepszych piłkarzy pod względem sportowym, ale selekcjoner musi też brać pod uwagę względy charakterologiczne. Powołuje tych graczy, którzy mu odpowiadają. Musi mieć przekonanie do wszystkich zawodników. Jeśli mu ktoś nie pasuje, wtedy go nie powołuje. Są więc dwie możliwości – albo Franciszek Smuda w dalszym ciągu będzie trenerem, albo bramkarzem reprezentacyjnym będzie Boruc. Zwolnijmy Smudę, jeśli w bramce chcemy zobaczyć Boruca.
Defensywa to chyba nasz najsłabszy punkt, dlatego w mediach ciągle przewija się temat naturalizacji Manuela Arboledy.
Zgadzam się. Dowodem na to jest chociażby postawa Kamila Glika, który kompletnie zawodzi. Dostał ogromny kredyt zaufania, ale jak do tej pory nie prezentuje poziomu adekwatnego do reprezentacji.
A co do Arboledy – na razie nie ma takiego tematu. Póki co nie dostał obywatelstwa, nie wiem nawet, czy się o to stara…
Stara się, lada dzień będzie Polakiem.
W takim razie wszystko w rękach Franciszka Smudy. Problemy z defensywą mamy ogromne. Czas pokaże, czy naturalizacja Arboledy będzie lekiem na nasze kłopoty. Na pewno jest to wartościowy zawodnik i powinniśmy mu dać szansę.
Nie sądzi Pan, że przez te wszystkie naturalizacje reprezentacja Polski staje się przytułkiem dla nigdzie niechcianych zawodników?
Arboleda nie jest europejskim gwiazdorem, nie gra w czołowej lidze Europy. Gra w Polsce. Na pewno byśmy chcieli, aby w naszej reprezentacji grali najlepsi zawodnicy na całym świecie. Trudno powiedzieć, czy jest to dobry kierunek „Biało-czerwonych”. Kibice na pewno bardziej identyfikowaliby się ze stuprocentowymi Polakami.










