O 20:45, w niedzielę mieliśmy być świadkami konfrontacji dwóch gwiazd. Po chorwackiej stronie barykady stanąć ma Mario Mandzukić. Włoski front do walki wysłać miał Mario Balotellego… Miał! Generał Conte będzie musiał znaleźć nową basztę, major Kovac może zacierać już ręce. No chyba że wszystkie plany zniweczy… pogoda.
Murawa w Mediolanie znajduje się w tej chwili w kiepskim stanie. We Włoszech panuje obecnie fatalna aura. Deszcz zalał płytę San Siro. – Jeśli stan murawy się nie poprawi, to mecz nie powinien się odbyć. To będzie piłka wodna – powiedział Niko Kovac, szkoleniowiec Chorwacji. Wtórował mu selekcjoner Italii: – Na takim boisku trudno byłoby o dobrą grę.
To niejedyny problem na Półwyspie Apenińskim. Jeśli spotkanie się odbędzie, to Włochy zalane będą nie tylko przez deszcz, ale i łzy kibiców. Antonio Conte do tej pory nie korzystał z „Super Mario”. Piłkarz „The Reds” mógł się pieklić i być cały czerwony ze złości, jednak Włoch był nieugięty. Aż do teraz. Mimo to Balotelli nie wybiegnie na boisko. Nie jest to jego kaprys, ale wina urazu. Już od piątku ważyły się losy jego występu, jednak wszyscy byli dobrej myśli. Kilkanaście godzin temu potwierdzono najczarniejszy scenariusz – Mario opuścił zgrupowanie. Powód? Ból w mięśniu przywodziciela.
Mimo fatalnej postawy Włocha w ostatnich spotkaniach to dla Italii wciąż duża strata. Mimo że Balotelli to dość specyficzny zawodnik, jednak potrafi w jednej chwili odpalić ze swojej armaty. Dla nikogo nie jest to zaskoczeniem, gdy nagle łut szczęścia sprawia, że 24-latek robi coś z niczego.
Dzisiejsze widowisko straciło jednego Mario, jednak na placu boju pojawi się drugi. Chorwat Mandzukić po przejściu Roberta Lewandowskiego do Bayernu Monachium szybko odnalazł sobie nowy dom. W Atletico czuje się nie najgorzej, o czym świadczą dotychczasowe liczby. Dziewięć występów w La Liga (724 minuty) uwieńczył pięcioma trafieniami. Kolejnych sześć spotkań w Lidze Mistrzów i Supercopa zakończył z kolejnymi trzema. W tej chwili trafia średnio co 150 minut. Liczby niepowalające, ale z pewnością przyzwoite.
Wojna na San Siro pozbawiona jest kolejnego działa. Wraz z Balotellim zgrupowanie opuścił Angelo Ogbonna. To wszystko stawia Conte w dość trudnej sytuacji, co nie znaczy, że jest fatalnie. Drobne roszady zespolą z pewnością drużynę jeszcze bardziej i przygotują na podobnie ekstremalne sytuacje. Kto zastąpi Balotellego? Możemy gdybać, jednak najprawdopodobniej będzie to Ciro Immobile. Pytanie tylko, czy armata mniejszego pokroju wystarczy na ciężką artylerię Chorwacji.










