Mecz półfinału Pucharu Polski pomiędzy Podbeskidziem Bielsko-Biała i Lechem Poznań był spektaklem godnym największych stadionów świata. Gospodarze byli o krok od wymarzonego finału, gdyż po 60 minutach prowadzili już 2:0, lecz lechici za sprawą wprowadzonych w drugiej połowie Rudnevsa i Stilicia przechylili szale zwycięstwa na swoją stronę.
Lech przyjechał do Bielska-Białej z nożem na gardle. Podopieczni trenera Bakero musieli wygrać lub zremisować co najmniej 2:2, żeby awansować. Kibice spodziewali się, że poznańska lokomotywa ruszy do ataku, lecz to „Górale” zaczęli z większym impetem. Już w 1. minucie po rzucie rożnym zagotowało się pod bramką Kotorowskiego, ale żaden z piłkarzy Podbeskidzia nie zdołał wepchnąć piłki do siatki. Kilka chwil później szansę na przejęcie piłki w polu karnym miał Zaremba, lecz golkiper Lecha minimalnie go uprzedził. Lechici zostali zepchnięci do defensywy, lecz jak już ruszyli do przodu, to wyjątkowo trudno było ich zatrzymać. W 7. minucie Ślusarski znalazł się w sytuacji sam na sam z Richardem Zajacem, lecz golkiper gospodarzy wygrał pojedynek z napastnikiem poznaniaków. Jednak piłka spadła tuż pod nogi Ubiparipa, który miał przed sobą tylko pustą bramkę, lecz w ostatniej chwili jak spod ziemi wyrósł Konieczny i uratował swój zespół przed utratą bramki.

Po pierwszym kwadransie mieliśmy pewność, że jesteśmy świadkami wyjątkowego widowiska. Jeszcze nie opadły emocje po sytuacji Ubiparipa, a już serca fanów zabiły szybciej po groźnym strzale Wilka. Gospodarze nie chcieli być dłużni i kilkadziesiąt sekund później przeprowadzili ciekawą akcję, której nie zdołał wykończyć Zaremba. W końcu w 24. minucie stadion Podbeskidzia eksplodował z radości. Lewym skrzydłem z piłką popędził Górkiewicz, który popisał się dokładnym podaniem do Chmiela, a ten precyzyjnym strzałem posłał piłkę do bramki Kotorowskiego, który zdołał ją tylko musnąć końcami palców.
Gol podziałał motywująco na „Górali”, kolejny bowiem kwadrans to absolutna dominacja podopiecznych trenera Roberta Kasperczyka. Najpierw Patejuk był bliski zaskoczenia bramkarza gości strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego, potem ten sam zawodnik w zamieszaniu podbramkowym nie zdołał wepchnąć piłki do bramki, a następnie Chmiel sprawił sporo problemów Kotorowskiemu strzałem z odległości 20 metrów.













