Dookoła piłki: Trenerskie bungee


Most Bloukrans w RPA. 216 metrów nad ziemią. Panika w oczach, gęsia skórka, nie ma odwrotu. Hop! Lecimy... Bungee to sport ekstremalny, z którego nie każdy korzysta. Ci, którzy rezygnują z tej rozrywki, wybierają trenerkę. Jeden fałszywy krok, a można spaść z podobnej wysokości. Lądowanie może okazać się bardzo bolesne...


Udostępnij na Udostępnij na


Kromka chleba posmarowana masłem zawsze spada na tę stronę posmarowaną, lecący kot zawsze ląduje na cztery łapy (co byłoby, gdyby tak posmarowaną masłem kromkę chleba przymocować do kota i rzucić nim z pewnej wysokości?). Ludzie podejmujący się prowadzenia piłkarskiej drużyny również muszą wykonać kilka skoków… Michał Probierz skoczył… Kolejnych faz lotu nie będzie miło wspominał…

Trenerską batutę nad Widzewem Michał P. przejmował po uwielbianym Stefanie Majewskim. Fanem osoby „Probiego” na początku nie byłem, ale już przy pierwszym spotkaniu zyskał nieco w moich oczach. Wyczekując go w klubie wraz z redakcyjnym kolegą „iGola”, wreszcie się zjawił. Mimo powoli rozpoczynającego się meczu Weltmeisterschaft Polski z Kostaryką zgodził się na rozmowę. Kilka minut po pierwszym gwizdku arbitra biegiem udał się do gabinetu prezesa, z którym wspólnie obejrzał to spotkanie. Było miło, ale się skończyło… Potem Probierz zyskał sobie miano Mistrza Ciętej Riposty, odpowiadając na pytania dziennikarzy przy użyciu jak najmniejszej ilości słów. Zapytany o pierwsze wrażenia odnośnie testowanego Nigeryjczyka, zarzucił krótko: „Żadne”. Ale to nie koniec.

To był pierwszy trening Widzewa w sezonie 2007/2008. Najpierw biegi w parku, potem powrót do klubu, szybki prysznic, zmiana stroju i do domu. Podobnie chciał zrobić Probierz, ale poproszony został o krótki wywiad dla stacji radiowej (nazwy nie zdradzę). Uważne podłączenie mikrofonu, sprawdzenie wszystkich opcji, nastawienie odpowiedniej głośności i zanim padło pierwsze pytanie, stremowany dziennikarz usłyszał w nieprzyjemnym tonie szkoleniowca, że jest nieprzygotowany. Wreszcie rozpoczęła się rozmowa, a Mistrz Ciętej Riposty dał o sobie znać. „- Biegać umieją” – ocenił testowanych zawodników Probierz. Takich odpowiedzi było kilka, ale żurnalista nie dawał za wygraną i postanowił przeprowadzić kolejną rozmowę – tym razem z asystentem „Probiego”. Żeby uniknąć mizernego materiału, dziennikarz zarzucił – cytuję: „Porozmawiajmy, tylko tak na poważnie”.

Wyników Probierz nie miał spektakularnych, ale z tak młodym i niedoświadczonym zespołem szło mu całkiem nieźle. Z tymi drużynami, którymi wygrać powinien, wygrał. Z tymi lepszymi na ogół przegrywał. W tym sezonie jeszcze mu się zwyciężyć nie udało, a nowy właściciel nie wytrzymał i zepchnął Michała… Upadek bolesny… Michała i reszty… Walcząc o stanowisko pierwszego szkoleniowca, już w przedbiegach odpadli Dariusz Wdowczyk i Franciszek Smuda. Brak słów. Zwłaszcza, że wszystkie wymagania spełnił Marek Zub, który objął dowództwo nad łódzkim zespołem.

Po sześciu seriach spotkań, kolejka do skoku jest dość długa. Podobnie jak Probierz, Wojciech Borecki nie poprowadził Łódzkiego Klubu Sportowego do ani jednego zwycięstwa. Na miarę oczekiwań nie gra również Odra Wodzisław. Ponoć ultimatum w Cracovii otrzymał Stefan Majewski, a w Zagłębiu – Czesław Michniewicz. Kto teraz będzie skakał?

Komentarze
PawełB (gość) - 15 lat temu

Niezłe, podobało mi się, aczkolwiek z tym kotem na
początku przesadziłeś ;P

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze