Ostatnie wyniki osiągane przez naszą reprezentację nie mogą cieszyć. Brak awansu na mundial do RPA, porażka 0:6 z Hiszpanią. Zaskakują również wyniki reprezentacji do lat 21. Podopieczni Andrzeja Zamilskiego potrafią walczyć jak równy z równym z Holandią, by później przegrać z Luksemburgiem. Nie sposób więc nie zadać sobie w takiej sytuacji pytania, które nurtuje sympatyków futbolu w naszym kraju. Dokąd zmierzasz polska piłko?
Fakt faktem, składy młodzieżówki z meczów przeciwko Holandii i Luksemburgowi znacznie się różniły. Nie zmienia to jednak wyrazu twarzy zwykłego polskiego kibica, który, aby zobaczyć sukces rodzimej piłki, musi włączyć Internet w poszukiwaniu historycznych wydarzeń. Mistrzostwo Europy do lat 18 w 2001 roku to ostatni wynik godny odnotowania. Chyba że dodamy do tego występ kadry do lat 20 na mistrzostwach świata w Kanadzie, gdzie po heroicznym boju pokonaliśmy nawet Brazylię i wyszliśmy z grupy, trafiając na przyszłych mistrzów świata, Argentyńczyków. Co jest powodem takiej posuchy w naszym futbolu? Dlaczego już młodzi zawodnicy kompromitują się na międzynarodowej arenie?

Odpowiedź na te pytania nie jest prosta. Na niepowodzenia składa się kilka czynników. Pierwszym i chyba najważniejszym jest fakt, iż przez ostatnie 20 lat świat bardzo pobiegł naprzód. Dziś, gdy wyjdziemy na plac zabaw, nie zobaczymy już tłumów dzieci okupujących piaskownicę, dziewczynek grających w klasy czy też chłopców kopiących szmacianą piłkę o pierwszy lepszy murek. Najmłodsi podążyli za trendami mody, które co rusz pojawiają się i znikają. Coraz to nowsze komputery, nowoczesne komórki – właśnie to interesuje dzisiejszą młodzież, liczy się tzw. lans. Dawniej powszechną rzeczą nie były pecety, konsole do gier czy telefony bezprzewodowe. Młodzież imała się różnych zajęć, chcąc zabić czas. Wśród męskiej części niepodzielnie panowała piłka nożna. Aj, ileż to wspaniałych meczy rozgrywało się przed blokiem z chłopakami z innego osiedla, jakie piękne bramki padały na lekcjach wychowania fizycznego na piaskowym boisku. Starsi czytelnicy zapewne z łezką w oku wspominają tamte czasy. Nie liczyła się marka futbolówki czy też nawierzchnia, na jakiej rozgrywano mecze. Grało się wszędzie i byle czym, z pasją, z głową pełną marzeń… W 2010 roku niejednokrotnie siłą trzeba wyciągać dzieciaki na dwór, by zaczerpnęły świeżego powietrza. Jeszcze ciężej namówić kogoś na treningi w klubie.
No właśnie, pora na drugi czynnik, a mianowicie szkolenie młodzieży. W polskich klubach bardzo często kładzie się nacisk na wynik. Głównym celem stawianym trenerom jest zwycięstwo w lidze, osiąganie dobrych not. Oczywiście, wyniki cieszą, budują atmosferę w drużynie. Na etapie młodzika czy trampkarza drużyna nie jest jednak najistotniejszą rzeczą. Często w roczniku zdarza się jeden utalentowany chłopiec, któremu potrzebna jest odrobinę większa uwaga, aby mógł w należyty sposób się rozwijać. W Holandii każdy zawodnik traktowany jest indywidualnie, co pomaga podnosić jego umiejętności techniczne. Polski rówieśnik młodego Holendra w tym samym czasie wraz z drużyną wyrabia sobie kondycję i siłę. Ważnym elementem jest system szkolenia. W kraju drugiej drużyny świata działa system wymyślony przez szkoleniowców grup młodzieżowych Ajaksu Amsterdam. Na jego podstawie wszystkie holenderskie kluby opierają szkolenie młodych zawodników, co jak widać po ostatnich wynikach osiąganych przez ich reprezentację, przynosi pożądane efekty. U nas w każdym klubie panuje totalna „samowolka” w tym zakresie. Większość drużyn Ekstraklasy i I ligi posiada swoje systemy. Nie ma jednak jednego, scentralizowanego, który byłby narzucony przez PZPN. Sprawia to, że nie każdy chłopiec ma równą szansę rozwoju. Przez taką kolej rzeczy faworyzowani są chłopcy z bogatych klubów, gdzie prezesa stać na zatrudnienie dobrego trenera dla młodych graczy. W biednej drużynie jakość wychowanków oddanych przez trenerów młodzieżowych zależy tylko i wyłącznie od ich dobrych chęci i zaangażowania. Praca takich szkoleniowców w większości przypadków jest pracą społeczną, co nie wpływa na nich mobilizująco. Brakuje młodych trenerów, którzy wnieśliby świeżość do treningów, urozmaicili je, unowocześnili szkolenie. Starsi szkoleniowcy nadal żyją w latach 80-tych, gdy futbol w naszym kraju stał na dość wysokim poziomie, a reprezentacja zdobywała brązowy medal mistrzostw świata w Hiszpanii. Wielu z nich wydaje się, iż ich metody szkoleniowe nadal będą się sprawdzać. Są jednak w wielkim błędzie. Świat poszedł naprzód, a wraz z nim futbol. Tylko Polska została w tym samym miejscu, w którym była ponad 20 lat temu. Oczywiście istnieją miejsca, gdzie piłka poszła z duchem czasu. Przykładem może być chociażby szkółka w Szamotułach, gdzie młodzi adepci piłki nożnej trenują pod okiem najlepszych trenerów w bardzo dobrych warunkach.












