Fani gier piłkarskich na konsoli z pewnością pamiętają czasy, kiedy jeszcze kilka lat temu Belgia stanowiła ulubioną reprezentację do grania. Nic dziwnego – ich potęga na papierze zapewniała im status jednego z faworytów do wygrania wszystkich imprez od Euro 2016 włącznie. A jednak 2021 rok rozczarował wielu sympatyków „Czerwonych Diabłów”. Po nieudanym Euro przyszły dwie wstydliwe porażki w finałach Ligi Narodów.
Równia pochyła
Jeszcze przed mistrzostwami świata w Brazylii ówczesny trener reprezentacji Marc Wilmots tonował buńczuczne nastroje. Chociaż Eden Hazard już wtedy stanowił o sile londyńskiej Chelsea, a Romelu Lukaku jechał do Ameryki Południowej opromieniony niesamowitym sezonem w barwach Evertonu, wciąż można było ich traktować jako młodych zawodników. Faktycznie, Belgia na mundialu miała się otrzaskać z wielkim turniejem, na który nie zakwalifikowała się przez wcześniejszych 12 lat.
Tacy piłkarze jak Courtois, Vertonghen czy Witsel jeszcze nie kojarzyli się ze światową czołówką, natomiast coraz mocniej pukali do drzwi piłki na najwyższym poziomie. Oczywiście młodziutki bramkarz Atletico był w tym samym sezonie o kilkadziesiąt sekund od wygrania Ligi Mistrzów. Nie można zapominać, że mimo tego wraz ze swoimi kolegami jeszcze nie miał doświadczenia w reprezentowaniu narodowych barw.
Mijały kolejne lata i jedynym sukcesem okazał się najniższy stopień podium na mistrzostwach świata w Rosji. Z jednej strony to ogromny sukces. Patrząc na to nieco dokładniej, złote pokolenie Belgów nie oszuka peselu. Niemal wszystkie znaczące nazwiska w tej kadrze pamiętają wyjazdy do Brazylii i Francji. Aż trudno w to uwierzyć, ale tacy zawodnicy jak Eden Hazard czy Kevin De Bruyne już przekroczyli granicę 30 lat.
Patrząc na ich pozycję klubową, nie można nie odnieść wrażenia, że nastąpiła zmiana ich roli z nietykalnych gwiazd na „zaledwie” liderów lub karnetowiczów do gabinetów fizjoterapeutów. Doskonale znany duet środkowych obrońców z Tottenhamu – Jan Vertonghen i Toby Alderweireld, najlepsze lata ma zdecydowanie za sobą. Alternatywą dla grającego w ataku Lukaku są piłkarze regularnie wypożyczani, a na pozycjach w bocznych sektorach boiska niezmiennie prym wiedzie mający swoje ograniczenia Carrasco.
Usychające źródło reprezentacji Belgii
Oczywiście nie wszystkie zarzuty można kierować do piłkarzy. Widać wyraźnie brak dopływu świeżej krwi – reprezentacja Belgii od niemal dziesięciu lat bazuje na tych samych nazwiskach w roli liderów. Rzecz jasna ma to swoje plusy, natomiast można dostrzec pewnego rodzaju wypalenie wśród największych gwiazd. Nawet jeżeli Lukaku strzeli trzy gole europejskim średniakom, to można zauważyć zjazd formy i brak wartościowych zmienników.
Niepotrzebny jest wielce wyszukany research – wystarczy wejść na Transfermarkt i sprawdzić ostatnie powołania do reprezentacji Belgii. Szczególnie może przykuć uwagę wiek zawodników w kadrze. Tielemans, Saelemaekers i wchodzący z ławki w starciu Ligi Narodów z Włochami De Ketelaere – tylko oni z zawodników poniżej 25. roku życia odegrali istotną rolę w ostatnich meczach. Uboga ilość świeżej krwi jest aż nadto widoczna. Szczególnie widać to przy rosnącej liczbie urazów najważniejszych graczy w kadrze dowodzonej przez Roberto Martineza.










