Coraz częściej w czołowych ligach stawia się na debiutantów na stanowisku trenera. Oczywiście wielokrotnie są to nazwiska znane z racji karier piłkarskich, bowiem obyte jest stwierdzenie, że dobry piłkarz, znaczy dobry szkoleniowiec. To nie jest jednak wyłączność. Niektórzy wielcy trenerzy nigdy nawet nie zbliżyli się do szczytu, grając.
To ściema, że każdy dobry trener = zawodnik z przeszłością. Zwyczajny stereotyp. To, że ktoś grał przez 10 lat w III lidze nie oznacza, że nie ma doświadczenia boiskowego. W wielu przypadkach to właśnie w niższych ligach można dowiedzieć się więcej. Szkoląc zawodników, najważniejszy jest umysł, a niejednemu do wielkiej kariery na boisku zabrakło zdrowia, czy zwyczajnie szczęścia. Gość, który całe życie wykonywał polecenia, własną wiedzę może mieć nikłą. Obecnie wielu trenerów nie ma za sobą piłkarskiej przeszłości, którą mogliby się chwalić.
Żeby podać przykład nie trzeba nawet szukać. Jose Mourinho, uważany obok Pepa Guardioli za najlepszego obecnie szkoleniowca na świecie, nigdy nie zaznał wielkiej piłki. Kilka razy kopnął w portugalskich średniakach, Belenenses i Rio Ave, a skończył w niższych ligach. To tyle. Jego dorobek trenerski jest już jednak bardzo bogaty. Jeden z najbardziej charakternych ludzi we współczesnym futbolu radzi sobie, nawet mimo braku doświadczenia w grze na najwyższym poziomie. W zasadzie nie radzi. On to robi świetnie.
Andre Villas-Boas to człowiek całkiem z innej beczki. Nigdy nie grał w żadnym klubie, więc jego umiejętności są przynajmniej wątpliwe. Nie przeszkadza mu to jednak w skutecznym szkoleniu. Teraz uchodzi za jednego z najbardziej utalentowanych menedżerów i nikt nie pamięta o tym, że nigdy nie biegał po boisku.
Obecny szkoleniowiec Olympique Marsylia, Marcelo Bielsa, też nie ma za sobą zbyt udanej przygody z murawą. Grał ledwie przez trzy lata w trzech argentyńskich klubach, ale szału nie robił i szybko przerzucił się na trenerkę. I to była chyba jego najlepsza decyzja w życiu. Prowadził w swojej karierze reprezentacje Argentyny i Chile, a także ekipę Athletiku Bilbao.
Zdecydowanie lepiej na ławce szkoleniowej niż boisku radził sobie legendarny Sir Alex Ferguson. To gość jednak z innej bajki. Grał w kilku szkockich klubach na najwyższym poziomie, jednak świat usłyszał o nim dopiero, kiedy zawitał na Old Trafford w innej roli. Jego dokonania dały się tak we znaki, że nie zostanie zapomniany chyba nigdy.
Podobną drogą dążył David Moyes, jednak ten ciągle szuka swojego odpowiedniego miejsca na trenerskiej ławce.
Trudno nie wspomnieć też o Arsene Wengerze. Francuz, który od 18 lat jest szkoleniowcem Arsenalu grał zawodowo w piłkę w Strasbourgu, jednak po trzech latach zdecydował się skupić na karierze trenerskiej. Choć teraz narzekania na jego osobę są wydaje się słuszne, nadal to jednak jeden z najlepszych menedżerów na świecie.
Obecny selekcjoner reprezentacji Anglii, Roy Hodgson, również nie ma czym się pochwalić, jeżeli chodzi o grę. Przygoda z Crystal Palace to jedyne na co warto zwrócić uwagę. Po latach w niższych ligach, w wieku 29 lat w końcu rzucił wszystko i zaczął swoją karierę, najpierw jako asystent, a następnie samemu prowadząc takie ekipy, jak Inter, Udinese, czy obecnie angielską kadrę.











