Już za niedługo rozpocznie się pierwszy mecz półfinałowy mistrzostw świata do lat 20 w Polsce. Dziś wracamy jednak jeszcze do meczów ćwierćfinałowych, podczas których mieliśmy okazję podziwiać wielu utalentowanych zawodników. Niestety, sporo z nich musiało pożegnać się z turniejem. Jak wiadomo, na tym etapie nie ma już słabych drużyn, tak więc z Polski wyjechało sporo młodych talentów.
Mistrzostwa w Polsce do doskonała okazja dla skautów, a także dla nas – kibiców, aby obserwować w akcji młode talenty. Niektórzy z nich za kilka lat mogą zostać przecież mistrzami świata czy zdobywcami Ligi Mistrzów, a wtedy każdy z nas będzie mógł dumnie powiedzieć, że już dawno odkrył talent drzemiący w zawodniku. Niestety dla niektórych zawodników ćwierćfinał okazał się końcem wspaniałej przygody, ale to nie oznacza, że o nich zapomnieliśmy. Przedstawiamy zatem kilka perełek, na które warto zwrócić uwagę, a których nie zobaczymy już na boiskach w Polsce.
Kolumbia
Kolumbijczycy przyjechali na mundial jako bardzo groźna drużyna, mogąca sprawić niespodziankę. Pomimo słabej gry podczas mistrzostw Ameryki Południowej, przyjechała jako jeden z pretendentów do końcowego tryumfu. Warto więc wyróżnić kilku zawodników z tej reprezentacji.
Cucho Hernandez (SD Huesca – LaLiga, Hiszpania)
Hernandez to najważniejsza postać Kolumbijskiej ofensywy, co potwierdził podczas trwających mistrzostw strzelając trzy bramki w pięciu meczach. Obecnie Hernandez przebywa na wypożyczeniu w hiszpańskim SD Huesca, lecz już po mistrzostwach 20-latek powróci do klubu macierzystego – Watfordu. Szybki, waleczny i dobrze zbudowany Cucho dobrze radził sobie w Polsce i mamy nadzieję, że równie dobrze poradzi sobie na boiskach Premier League, gdzie ceni się silnych fizycznie zawodników.
Carlos Cuesta (Atletico Nacional – Primera Apertura, Kolumbia)
Cuesta to zdecydowanie najważniejsze ogniwo defensywy „Los Cafeteiros”. To kolejny dobrze zbudowany zawodnik, ale co najważniejsze w kontekście mistrzostw – najbardziej doświadczony z reprezentantów Kolumbii. Teraz Carlos ma 20 lat, ale gdy był zaledwie osiemnastolatkiem wystąpił podczas Copa Libertadores. Jest to bardzo ważna postać nie tylko dla drużyny młodzieżowej, ale także zawodnik, który już niedługo może znaleźć się na boisku wraz z seniorską reprezentacją. Porównywany jest on z Ivanem Cordobą.
Stany Zjednoczone
Amerykanie wpierw sensacyjnie ograli Francuzów, by w ćwierćfinale trafić na Ekwador. Mecz ten mógłby nosić miano finału, lecz niestety jedna z drużyn musiała pożegnać się z turniejem na etapie 1/4 finału. Ostatecznie to Ekwador zagra w półfinale, ale w ekipie zza oceanu podczas mistrzostw w Polsce narodziło się kilka młodych, wschodzących gwiazd.
Paxton Pomykal (FC Dallas – MLS, Stany Zjednoczone)
Zawodnik wszechstronny, potrafiący idealnie przeczytać grę oraz dowodzić w środku pola. Paxton jest niezwykle kreatywnym i pomysłowym zawodnikiem, który potrafi stworzyć przewagę na korzyść swojego zespołu zaledwie jednym podaniem. Nie bez przyczyny znalazł on się także w gronie trzech najlepszych lewonożnych zawodników mistrzostw według naszego portalu. Pomykal potrzebuje jednak czasu, aby wejść w mecz, jednak gdy pokazuje pełnię zaangażowania, jest nie do zatrzymania.
Timothy Weah (PSG – Ligue1, Francja)
Timothy Weah to jeden z tych zawodników, na których czekaliśmy. Weah jest graczem, którego znają kibice przede wszystkim Celticu Glasgow, choć na murawie pokazał się już także w barwach PSG i strzelił nawet bramkę. W bardzo młodym wieku zaprezentował się on także w dorosłej reprezentacji, bo mając zaledwie 18 lat. Timothy rozegrał osiem meczów i strzelił bramkę. Jest to więc zawodnik gotowy w przyszłym sezonie wyruszyć do boju w jednej z najlepszych pięciu lig Europy. Choć na Amerykanina podczas turnieju spadały słowa krytyki, jest on chyba ofiarą własnego sukcesu i rozpoznawalności. Timothy zaprezentował się po prostu na poziomie swojej drużyny, ale według wielu osób powinien pokazać, że jest o poziom wyżej niż reszta zespołu, ponieważ stać go na to.
Senegal
Senegalczycy pewnie zwyciężyli w swojej grupie, trzykrotnie zachowując czyste konto. Wydawało się, że zespół z Afryki może okazać się czarnym koniem turnieju, lecz wtedy na ich drodze stanęli Koreańczycy. Po niezwykle emocjonującym spotkaniu musieliśmy pożegnać reprezentantów Senegalu. W ich szeregach nie brakuje jednak zawodników, którzy mogą stać się w przyszłości gwiazdami.
Ousseynaou Diagne (Le Mans – National1, Francja)
Diagne miał okazję wystąpić na mundialu także w 2017 roku. Do Polski przyjechał jako kapitan „Lwów Terengi”. Co oczywiste, jest on pierwszym wyborem trenera Youssouph’a Dabo, a opaskę kapitana dzierży od początku rozgrywek Pucharu Narodów Afryki do lat 20. Diagne był bardzo pewnym i solidnym zawodnikiem w środku pola drużyny Senegalu. Dobrze zbudowany dużo walczył w środku pola, potrafił także wykorzystać okazje do zagrania dobrej piłki do przodu. Senegalczyk zawsze jest solidnym i dobrym wyborem w swojej reprezentacji.
Ibrahima to jeden z najważniejszych, o ile nie najważniejszy gracz drużyny Senegalu. Choć zabrakło go podczas PNA do lat do 20 Niane wzmocnił swój zespół podczas mistrzostw świata i miał być zawodnikiem, który doprowadzi Senegalczyków do zwycięstwa. Cóż, nie udało się, lecz Ibrahima na pewno trafił do notesu kilku skautów, bo swoją grą wyróżniał się na boisku, co znajduje swoje odzwierciedlenie także w liczbach – trzy bramki w czterech meczach. Warto też wspomnieć, że już teraz Senegalczyk jest ważnym ogniwem drużyny Metz i brał udział w wywalczeniu przez drużynę awansu do Ligue1.
Mali
Reprezentacja Mali to ogromna Sensacja turnieju. Afrykanom udało się wyjść z grupy, a następnie pokonać silną drużynę Argentyny. To wszystko zestawmy z tym, że w Mali nie ma obecnie profesjonalnej ligi – wszystkie rozgrywki są zawieszone. Tak więc niektórzy zawodnicy nie znajdują się w optymalnym rytmie meczowym czy kondycji i nie mieli tylu możliwości na przygotowanie się do turnieju, co ich rywale. Udział w ćwierćfinale jest zatem dla Malijczyków dużym osiągnięciem.
Sekou Koita (Wolfsberger AC – Austriacka Bundesliga)
Trzy bramki w czterech meczach do dorobek Sekou Koita na mistrzostwach w Polsce. Malijczyk, który ma to szczęście, że regularnie występuje w barwach swojego klubu, był siłą napędową zespołu z Afryki. Dowodził i odpowiadał za formację ofensywną swojego zespołu. Silny, dobry technicznie gracz wywalczył także udział w europejskich pucharach wraz ze swoim klubem, ale po bardzo dobrym występie na mistrzostwach być może zmieni barwy.
Sambou Sissoko (Aktualnie bez klubu)
Sissoko to natomiast zawodnik, który na mistrzostwa świata przyjechał jako człowiek znikąd, podobnie jak większość reprezentantów Mali. Polskę opuszczał jednak jako młody talent, któremu warto się przyglądać. Do tego Sissoko nie występował w ubiegłym roku w profesjonalnej lidze, więc możemy tylko wyobrazić sobie, jak dobrze zaprezentowałby się, gdyby miał okazję przyjechać na mistrzostwa w optymalnej formie. Sambou ma zaledwie 18 lat, ale jest bardzo waleczny, a na boisku zawsze daje z siebie sto procent. Świetnie spisuje się jako środkowy pomocnik i zapewne podczas letniego okienka transferowego zgłosi się po niego dobry, europejski klub.
Przed nami mecze półfinałowe. Po ich zakończeniu będziemy musieli pożegnać kolejnych utalentowanych zawodników. Jednak nie zapominajmy o nich i uważnie śledźmy okienko transferowe! Być może któryś z wymienionych wyżej zawodników trafi do jednego z najlepszych klubów w Europie? A wtedy wszyscy będziemy mogli rzec słynne: „A nie mówiłem?”.
Już za niedługo rozpocznie się pierwszy mecz półfinałowy mistrzostw świata do lat 20 w Polsce. Dziś wracamy jednak jeszcze do meczów ćwierćfinałowych, podczas których mieliśmy okazję podziwiać wielu utalentowanych zawodników. Niestety, sporo z nich musiało pożegnać się z turniejem. Jak wiadomo, na tym etapie nie ma już słabych drużyn, tak więc z Polski wyjechało sporo młodych talentów.
Mistrzostwa w Polsce do doskonała okazja dla skautów, a także dla nas – kibiców, aby obserwować w akcji młode talenty. Niektórzy z nich za kilka lat mogą zostać przecież mistrzami świata czy zdobywcami Ligi Mistrzów, a wtedy każdy z nas będzie mógł dumnie powiedzieć, że już dawno odkrył talent drzemiący w zawodniku. Niestety dla niektórych zawodników ćwierćfinał okazał się końcem wspaniałej przygody, ale to nie oznacza, że o nich zapomnieliśmy. Przedstawiamy zatem kilka perełek, na które warto zwrócić uwagę, a których nie zobaczymy już na boiskach w Polsce.
Kolumbia
Kolumbijczycy przyjechali na mundial jako bardzo groźna drużyna, mogąca sprawić niespodziankę. Pomimo słabej gry podczas mistrzostw Ameryki Południowej, przyjechała jako jeden z pretendentów do końcowego tryumfu. Warto więc wyróżnić kilku zawodników z tej reprezentacji.
Cucho Hernandez (SD Huesca – LaLiga, Hiszpania)
Hernandez to najważniejsza postać Kolumbijskiej ofensywy, co potwierdził podczas trwających mistrzostw strzelając trzy bramki w pięciu meczach. Obecnie Hernandez przebywa na wypożyczeniu w hiszpańskim SD Huesca, lecz już po mistrzostwach 20-latek powróci do klubu macierzystego – Watfordu. Szybki, waleczny i dobrze zbudowany Cucho dobrze radził sobie w Polsce i mamy nadzieję, że równie dobrze poradzi sobie na boiskach Premier League, gdzie ceni się silnych fizycznie zawodników.
Carlos Cuesta (Atletico Nacional – Primera Apertura, Kolumbia)
Cuesta to zdecydowanie najważniejsze ogniwo defensywy „Los Cafeteiros”. To kolejny dobrze zbudowany zawodnik, ale co najważniejsze w kontekście mistrzostw – najbardziej doświadczony z reprezentantów Kolumbii. Teraz Carlos ma 20 lat, ale gdy był zaledwie osiemnastolatkiem wystąpił podczas Copa Libertadores. Jest to bardzo ważna postać nie tylko dla drużyny młodzieżowej, ale także zawodnik, który już niedługo może znaleźć się na boisku wraz z seniorską reprezentacją. Porównywany jest on z Ivanem Cordobą.
Stany Zjednoczone
Amerykanie wpierw sensacyjnie ograli Francuzów, by w ćwierćfinale trafić na Ekwador. Mecz ten mógłby nosić miano finału, lecz niestety jedna z drużyn musiała pożegnać się z turniejem na etapie 1/4 finału. Ostatecznie to Ekwador zagra w półfinale, ale w ekipie zza oceanu podczas mistrzostw w Polsce narodziło się kilka młodych, wschodzących gwiazd.
Paxton Pomykal (FC Dallas – MLS, Stany Zjednoczone)
Zawodnik wszechstronny, potrafiący idealnie przeczytać grę oraz dowodzić w środku pola. Paxton jest niezwykle kreatywnym i pomysłowym zawodnikiem, który potrafi stworzyć przewagę na korzyść swojego zespołu zaledwie jednym podaniem. Nie bez przyczyny znalazł on się także w gronie trzech najlepszych lewonożnych zawodników mistrzostw według naszego portalu. Pomykal potrzebuje jednak czasu, aby wejść w mecz, jednak gdy pokazuje pełnię zaangażowania, jest nie do zatrzymania.
Timothy Weah (PSG – Ligue1, Francja)
Timothy Weah to jeden z tych zawodników, na których czekaliśmy. Weah jest graczem, którego znają kibice przede wszystkim Celticu Glasgow, choć na murawie pokazał się już także w barwach PSG i strzelił nawet bramkę. W bardzo młodym wieku zaprezentował się on także w dorosłej reprezentacji, bo mając zaledwie 18 lat. Timothy rozegrał osiem meczów i strzelił bramkę. Jest to więc zawodnik gotowy w przyszłym sezonie wyruszyć do boju w jednej z najlepszych pięciu lig Europy. Choć na Amerykanina podczas turnieju spadały słowa krytyki, jest on chyba ofiarą własnego sukcesu i rozpoznawalności. Timothy zaprezentował się po prostu na poziomie swojej drużyny, ale według wielu osób powinien pokazać, że jest o poziom wyżej niż reszta zespołu, ponieważ stać go na to.
Senegal
Senegalczycy pewnie zwyciężyli w swojej grupie, trzykrotnie zachowując czyste konto. Wydawało się, że zespół z Afryki może okazać się czarnym koniem turnieju, lecz wtedy na ich drodze stanęli Koreańczycy. Po niezwykle emocjonującym spotkaniu musieliśmy pożegnać reprezentantów Senegalu. W ich szeregach nie brakuje jednak zawodników, którzy mogą stać się w przyszłości gwiazdami.
Ousseynaou Diagne (Le Mans – National1, Francja)
Diagne miał okazję wystąpić na mundialu także w 2017 roku. Do Polski przyjechał jako kapitan „Lwów Terengi”. Co oczywiste, jest on pierwszym wyborem trenera Youssouph’a Dabo, a opaskę kapitana dzierży od początku rozgrywek Pucharu Narodów Afryki do lat 20. Diagne był bardzo pewnym i solidnym zawodnikiem w środku pola drużyny Senegalu. Dobrze zbudowany dużo walczył w środku pola, potrafił także wykorzystać okazje do zagrania dobrej piłki do przodu. Senegalczyk zawsze jest solidnym i dobrym wyborem w swojej reprezentacji.
Ibrahima to jeden z najważniejszych, o ile nie najważniejszy gracz drużyny Senegalu. Choć zabrakło go podczas PNA do lat do 20 Niane wzmocnił swój zespół podczas mistrzostw świata i miał być zawodnikiem, który doprowadzi Senegalczyków do zwycięstwa. Cóż, nie udało się, lecz Ibrahima na pewno trafił do notesu kilku skautów, bo swoją grą wyróżniał się na boisku, co znajduje swoje odzwierciedlenie także w liczbach – trzy bramki w czterech meczach. Warto też wspomnieć, że już teraz Senegalczyk jest ważnym ogniwem drużyny Metz i brał udział w wywalczeniu przez drużynę awansu do Ligue1.
Mali
Reprezentacja Mali to ogromna Sensacja turnieju. Afrykanom udało się wyjść z grupy, a następnie pokonać silną drużynę Argentyny. To wszystko zestawmy z tym, że w Mali nie ma obecnie profesjonalnej ligi – wszystkie rozgrywki są zawieszone. Tak więc niektórzy zawodnicy nie znajdują się w optymalnym rytmie meczowym czy kondycji i nie mieli tylu możliwości na przygotowanie się do turnieju, co ich rywale. Udział w ćwierćfinale jest zatem dla Malijczyków dużym osiągnięciem.
Sekou Koita (Wolfsberger AC – Austriacka Bundesliga)
Trzy bramki w czterech meczach do dorobek Sekou Koita na mistrzostwach w Polsce. Malijczyk, który ma to szczęście, że regularnie występuje w barwach swojego klubu, był siłą napędową zespołu z Afryki. Dowodził i odpowiadał za formację ofensywną swojego zespołu. Silny, dobry technicznie gracz wywalczył także udział w europejskich pucharach wraz ze swoim klubem, ale po bardzo dobrym występie na mistrzostwach być może zmieni barwy.
Sambou Sissoko (Aktualnie bez klubu)
Sissoko to natomiast zawodnik, który na mistrzostwa świata przyjechał jako człowiek znikąd, podobnie jak większość reprezentantów Mali. Polskę opuszczał jednak jako młody talent, któremu warto się przyglądać. Do tego Sissoko nie występował w ubiegłym roku w profesjonalnej lidze, więc możemy tylko wyobrazić sobie, jak dobrze zaprezentowałby się, gdyby miał okazję przyjechać na mistrzostwa w optymalnej formie. Sambou ma zaledwie 18 lat, ale jest bardzo waleczny, a na boisku zawsze daje z siebie sto procent. Świetnie spisuje się jako środkowy pomocnik i zapewne podczas letniego okienka transferowego zgłosi się po niego dobry, europejski klub.
Przed nami mecze półfinałowe. Po ich zakończeniu będziemy musieli pożegnać kolejnych utalentowanych zawodników. Jednak nie zapominajmy o nich i uważnie śledźmy okienko transferowe! Być może któryś z wymienionych wyżej zawodników trafi do jednego z najlepszych klubów w Europie? A wtedy wszyscy będziemy mogli rzec słynne: „A nie mówiłem?”.