W piątkowy wieczór zostanie rozwiana ostatnia wątpliwość na hiszpańskich boiskach. Wiemy już, że mistrzostwo trafiło w ręce Barcelony, ale tego, kto będzie się cieszył z krajowego pucharu, jeszcze nie. Czy po raz dziewiętnasty będzie to Real Madryt, a może po raz dziesiąty – Atletico?
Rozgrywki Copa del Rey sięgają 1903 roku, ale nie zawsze nosiły obecną nazwę. Były czasy Pucharu Madryckiego Ratusza czy Copa del Generalisimo. Obecna nazwa funkcjonuje od 1977 roku, a najwięcej tryumfów ma na swoim koncie Barcelona, aż 26. Drugie miejsce w tym zestawieniu zajmuje Athletic Bilbao, który Puchar Króla wygrał dwa razy mniej. Kolejne lokaty okupują tegoroczni finaliści, Real Madryt, który ma tych zwycięstw osiemnaście, i jego lokalny rywal, który w tych rozgrywkach zwyciężył dwa razy mniej.

Obie te ekipy przystępowały do tego sezonu z wielkimi marzeniami. „Królewscy” myśleli o obronie tytułu najlepszej drużyny w Hiszpanii, a przede wszystkim o zdobyciu dziesiątego Pucharu Europy. „Rojiblancos” chcieli pokrzyżować szyki dwóm gigantom i poważnie włączyć się do walki o mistrzostwo kraju. Żadnego z tych celów nie udało się jednak zrealizować i przed oboma zespołami pozostał już tylko mecz o Puchar Hiszpanii, który na początku bieżących rozgrywek nie absorbował żadnej z tych drużyn.
Sytuacja się jednak zmieniła i obie strony bardzo poważnie myślą o wygraniu tych rozgrywek. Sergio Ramos kilka dni temu zaapelował nawet do członków drużyny o zjednoczenie: – Wygranie tego trofeum jest dla nas priorytetem, a ja zrobię wszystko, aby pomóc drużynie w odniesieniu zwycięstwa. Nadszedł już czas, aby położyć kres wątpliwościom, które dotyczą trenera, Casillasa czy Pepego. Każdy z nas musi odłożyć na bok swoje ego i skupić się tylko i wyłącznie na piłce. Bez tego nie zdołamy zwyciężyć w finale. Te słowa jasno i wyraźnie wskazują, że Real zrobi wszystko, aby ten mecz wygrać.
Podobnie uważają bukmacherzy, którzy właśnie w zespole prowadzonym przez Jose Mourinho widzą faworyta tego starcia. Za jego zwycięstwo płacą zaledwie 1,50 za każdą złotówkę. Remis jest wyceniany na 3,90, zaś zwycięstwo „Rojiblancos” na 5,30. Czy to oznacza, że piłkarze z Vicente Calderon są bez szans? Niekoniecznie, gracze prowadzeni przez Diego Simeone nie raz pokazali, że drzemią w nich ogromne możliwości. Lepszej okazji do przełamania kompleksu Realu nie mieli już dawno. Kilka dni temu angielskie Wigan pokazało, że nie zawsze w takim meczu zwycięża faworyt i niespodzianki się zdarzają.
– W finale Copa del Rey dojdzie po raz trzeci w tym sezonie do Wielkich Derbów Madrytu. Naprzeciwko siebie staną odwieczni rywale – Atletico i Real. „Los Blancos” jak dotąd triumfowali w owych rozgrywkach osiemnaście razy, podczas gdy ich najbliżsi przeciwnicy dziewięciokrotnie zdobyli puchar. Mecz zostanie rozegrany na Santiago Bernabeu. Jak dotąd lepszy bilans w Copa del Rey na tym stadionie mają „Los Rojiblancos”. Jednak to tylko statystyki i – uważa Cezary Kapłon, na co dzień zajmujący się ligą hiszpańską.











