Fryderyk Nietzsche powiedział, że życie bez muzyki jest błędem. Tę właśnie filozofię przejmuje wielu zawodników, którzy ze słuchawkami na uszach wychodzą z autokaru i kierują się na stadion. Jak mówią, pozytywne dźwięki pomagają im w motywacji bądź w wyciszeniu się. Jednak niektórzy piłkarze sami próbują tworzyć rytmy. Hip-hop, zabawa w didżeja? Czemu nie!
Od napastnika do didżeja
Djibril Cisse był to piłkarz, który zakończył karierę w zeszłym roku. Grał w takich klubach jak m.in. Auxerre, Marsylia, Liverpool, Panathinaikos czy Kubań Krasnodar. Oczywiście grał również we francuskiej kadrze narodowej. Cisse nie należał jednak do grzecznych zawodników (swoją drogą… pamiętacie jego ekstrawaganckie fryzury?). Cieniem na jego bogatej karierze położyło się kilka incydentów, jak np. napaść na jego ciężarną żonę czy tancerkę w klubie. Ale nie o tym. Zawodnik, który zaliczył także epizod w filmie (zagrał w Taxi 4) postanowił teraz postawić na muzykę i zostać DJ-em Cisse (a właściwie to Mr. Lenoirem, bo taką ksywkę wymyślił sobie były zawodnik. Co ciekawe, tak samo nazywa się marka ubrań, którą stworzył).
Francuz zaliczył swój prawdziwy didżejski debiut podczas paryskiego koncertu gwiazdy muzyki pop Mariah Carey i ma w planach kolejne występy. Plakaty reklamujące show możemy znaleźć chociażby na jego Instagramie. Chętnych na zobaczenie byłego gracza jest naprawdę dużo! Ale czy można się temu dziwić?
Holenderski hip-hop
Ryan Babel (AKA Rio) znany jest najbardziej ze swoich występów w barwach „The Reds”. Zawodnik zaliczył jednak epizody w świecie muzyki. Utwór, który znajdziecie poniżej, nagrał z najlepszymi holenderskimi raperami – Alim B. (jest on teraz jurorem w holenderskim The Voice) oraz Darrylem. W 2008 roku (bo wtedy została nagrana) była wręcz hitem rozgłośni radiowych w kraju tulipanów. Co ciekawe i warte przytoczenia, on także postanowił połączyć muzykę z modą. Stworzył linię ubrań YNWA, której nazwa oczywiście nie jest przypadkowa i, jak łatwo się domyślić, nawiązuje do hymnu klubu z Anfield.











