Inter Mediolan pokonał Olympique Marsylia 2:1 w meczu rewanżowym 1/8 finału Ligi Mistrzów. Nie wystarczyło to jednak do awansu do kolejnej fazy rozgrywek. Dzięki bramce strzelonej na wyjeździe, dalej gra klub z Lazurowego Wybrzeża.
Po meczu niezwykle szczęśliwy był trener marsylczyków, Didier Deschamps, który do końca wierzył w awans.
– Jestem bardzo zadowolony. Podejmowaliśmy dzisiaj klasowy zespół. Steve Mandanda uratował nas w pierwszej połowie, ale 15 minut przed końcem meczu Inter zdobył bramkę, która dawała dogrywkę. Podjęliśmy jednak ryzyko i zaatakowaliśmy w końcówce. Ciągle powtarzam zawodnikom, aby nie poddawali się do samego końca, i dzisiaj to przyniosło skutek. Jesteśmy niezmiernie dumni ze szczęśliwego zakończenia tej rywalizacji.
Opiekun marsylczyków miał trenerskiego nosa, wpuszczając na boisko w 88. minucie Brazylijczyka Brandao. W 2. minucie doliczonego czasu gry napastnik zapewnił awans swojej drużynie.
– Zaufałem Brandao, chciał wejść, więc dałem mu szansę, którą wykorzystał w 100%. Dostał ode mnie duże wsparcie. Kiedy umieścił piłkę w siatce, zdaliśmy sobie sprawę, że nic nie może nam odebrać awansu.
O tym, z kim marsylczycy zmierzą się w ćwierćfinale, zadecyduje piątkowe losowanie. Trener Deschamps nie wskazał jednak drużyny, z którą chciałby się zmierzyć.
– W ćwierćfinale będzie bardzo trudno. Będziemy uważać na APOEL, który jest bardzo mocną drużyną. Real, Barcelona, Bayern i Milan są najlepszymi zespołami na świecie. Napoli też robi duże wrażenie, ale nie wiadomo, czy awansuje do ćwierćfinału – zakończył trener.










