To była ostatnia kolejka Centralnej Ligi Juniorów. W spotkaniu Polonii Warszawa ze stołeczną Legią górą byli ci drudzy. Ekipa z Łazienkowskiej wygrała 2:1.
Od początku spotkania nic nie zapowiadało, że będzie to tak wyrównana konfrontacja. Podopieczni Dariusza Banasika wyraźnie przeważali, choć sam szkoleniowiec zdecydowanie narzekał na nawierzchnię płyty na boisku bocznym. Młodzi „Legioniści” od początku spotkania przeważali. Udokumentowali to w 25. minucie meczu, kiedy po faulu w polu karnym Polonii „jedenastkę” wykorzystał Arkadiusz Górka.

Na trybunach pojawiło się kilkuset widzów. Wśród nich dostrzec można było m.in. Tomasza Kiełbowicza, Dominika Ebebenge, Bogusława Leśnodorskiego i Michała Żewłakowa. Kibice robili swoje i przez większość spotkania prowadzony był stosunkowo kulturalny doping.
Druga połowa przyniosła nam dużo większe emocje. Przez pierwsze dwadzieścia minut dominowali gospodarze. Gdy Legia zaczęła przejmować kontrolę, w 70. minucie meczu gola na remis strzelił Konrad Cichowski. Radość gospodarzy trwała dłuższą chwilę, bo w tym momencie to oni znajdowali się w półfinale Centralnej Ligi Juniorów. Do kibiców doszła informacja o tym, że tylko zwycięstwo Legii zagwarantuje im prawo gry w następnej fazie turnieju. GKS Bełchatów pokonał u siebie UKS SMS Łódź 3:2 i zapewnił sobie pierwsze miejsce w grupie.
Radość zawodników w czarnych strojach nie trwała długo. Pięć minut później wynik na 2:1 ustalił Arkadiusz Górka. Gracze obu drużyn walczyli do końca, a gdy sędzia doliczył aż cztery minuty, wściekłość trenerów i całej ławki rezerwowych Akademii Legii nie miała końca. Gdy rozbrzmiał końcowy gwizdek, złość i irytacja zmieniły się w wielką radość piłkarzy w zielonych i rozpacz zawodników w czarnych koszulkach.











