Po emocjach związanych z europejskimi pucharami wracamy do ligowej rzeczywistości. Najciekawiej zapowiadają się derby Barcelony, a także spotkanie z naszego podwórka, czyli mecz pomiędzy Lechem Poznań a Śląskiem Wrocław.
Espanyol Barcelona – FC Barcelona
Derby Barcelony są szczególnym meczem zwłaszcza dla mieszkańców Katalonii. Tym razem spotkanie to wypada nawet kilka dni po oficjalnym państwowym święcie tego regionu. Zatem na trybunach zapewne będziemy mogli usłyszeć i zobaczyć różnego rodzaju symbole świadczące o niepodległościowych zapędach tego obszaru. Przejdźmy jednak do piłkarskiej strony tego widowiska.
Oczywiście faworytem tego meczu są podopieczni Luisa Enrique, którzy w ostatnim czasie grają jak z nut. Zdarzyło im się tylko jedno potknięcie w meczu z Sevillą, ale szybko o nim zapomnieli i bez większego problemu wyeliminowali z Ligi Mistrzów zespół PSG. Barcelona w tym meczu pokazała swoją siłę, a także to, że chce w tym sezonie sięgnąć po tryplet. Do osiągnięcia tego potrzebne będzie zwycięstwo w dzisiejszym meczu, ponieważ strata Realu wynosi tylko dwa punkty i każde potknięcie Barcelony może spowodować utratę miejsca lidera.
Espanyol jednak tanio skóry nie sprzeda, ponieważ w ostatnich meczach pokazał, że w piłkę grać potrafi. Sześć nieprzegranych meczów z rzędu może robić wrażenie. Drużyna Espanyolu większość punktów zdobywa właśnie na swoim stadionie i w tym kibice tego klubu mogą upatrywać nadziei na pozytywny wynik.
Ostatni mecz tych drużyn skończył się wysokim zwycięstwem podopiecznych Luisa Enrique, wydaje się, że tym razem tak łatwo nie będzie, ale ostatecznie uda się gościom wywalczyć bardzo ważne trzy punkty. Po tym meczu możemy oczekiwać raczej dużej liczby goli, a także walki, bo tej w spotkaniach derbowych zabraknąć nie może.
Burnley FC – Leicester City

Pewnie znajdą się osoby, które pomyślą „Co on nam tu każe oglądać?”, ale ja uważam, że będzie to najciekawszy mecz ze wszystkich sobotnich spotkań rozgrywanych na angielskich boiskach. Dla obydwu zespołów jest spotkaniem o życie. Burnley zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, a Leicester jest trzeci od końca, a różnica punktowa między nimi wynosi tylko dwa.
Jeszcze jakiś czas temu wydawało się, że spadek Leicesteru jest raczej pewny. Przegrywał mecz za meczem i nic nie wskazywało na to, by mogło się to zmienić. Jednak ostatnie trzy kolejki pokazały, że zespół Marcina Wasilewskiego nie poddał się i będzie o to utrzymanie walczył do końca. Trzy zwycięstwa z rzędu i sytuacja diametralnie się zmieniła. Warto podkreślić, że udział w tych wygranych miał także popularny „Wasyl”. Najpierw po wejściu z ławki zaliczył asystę, a następnie wystąpił już w pierwszym składzie i był pewnym punktem swojej drużyny.











