Drużyna Carlo Ancelottiego w ostatnich sześciu spotkaniach Serie A nie była w stanie zachować czystego konta. W każdym meczu stara się jednak mieć więcej bramek od przeciwnika. Dzisiaj postanowiliśmy zadać pytanie, czy Napoli jest w stanie wygrać ligę, większą wagę przywiązując do ofensywy i nie dbając jednocześnie o swoje tyły? Skąd też bierze się nieroztropność w ataku? Czy jest to efekt ofensywnego stylu gry, czy też szarości w linii defensywy „Azurrich”?
Pomimo zdobytego wicemistrzostwa Włoch w poprzednim sezonie oczekiwania w Neapolu są zdecydowanie inne. Na południu marzą o zdobyciu scudetto i zdetronizowaniu Juventusu.
Kolos na glinianych nogach
Sześć spotkań z rzędu ze straconym minimum jednym golem. Trzynaście razy golkiper Napoli wyjmował piłkę z siatki. Co istotniejsze i bardziej frapujące kibiców z Neapolu, siedem bramek, a więc ponad połowę, „Azurri” stracili w tym sezonie w ciągu… dwóch kolejek! W starciu z Fiorentiną drużynie Arka Milika i Piotra Zielińskiego udało się zdobyć komplet punktów. Pokonała swoich rywali 4:3. Mecz z aktualnym mistrzem Włoch, a więc z Juventusem, nie zakończył się szczęśliwie dla Napoli. Pomimo niesamowitego comebacku i doprowadzenia do remisu 3:3 w końcówce spotkania wynik 4:3 dla „Juve” ustalił… Kalidou Koulibaly. Obrońca „Azzurich” w ostatnich minutach trafił futbolówką do bramki strzeżonej przez jego klubowego kolegę, Andre Mereta.
Pomimo dzielnej postawy zawodników ofensywnych Napoli, zwłaszcza w drugiej połowie, gol Koulibalego pogrążył neapolitańczyków i cudowny powrót poszedł w niepamięć.
Słaba forma liderów
Wydaje się, że główną bolączką Carlo Ancelottiego jest fakt, iż zawodnicy, którzy powinni liderować blokowi defensywy. są jak dotąd kompletnie bez formy. Wspomniany wyżej Kalidou Koulibaly pozostaje chyba flagowym tego przykładem. Piłkarz, który był łączony latem z dużymi markami, którego wartość wyceniono na poziomie ponad 60 milionów euro, w obecny sezon wszedł tragicznie. O ile słaba dyspozycja Koulibalego w meczu z Fiorentiną uszła mu na sucho, tak „Juve” obnażyło jego braki bez litości. Na konto Senegalczyka spokojnie moglibyśmy przypisać współudział przy trzech straconych bramkach. Jak na kogoś, kto kosztuje grube miliony i powinien kierować defensywą, Kalidou zagrał skandalicznie słabo. Przy okazji dobił swój zespół. Najlepszym dowodem na słabą dyspozycję Koulibalego niech będzie ten gif:












