„Odličen nogometaš” – mawiają słoweńscy fani piłki nożnej na takich piłkarzy, jakim jest skrzydłowy ekipy „Miedziowych”. Skrzydłowy – chciałoby się rzec – przerastający poziom ekstraklasy, która w swoich skromnych progach nieczęsto przyjmuje gości tej klasy premium. W końcu Damjan Bohar zebrał w swojej karierze aż 50 występów na arenie europejskiej, co dziś widać jak na dłoni choćby w liczbach. One mówią jasno: dobry obcokrajowiec zawsze będzie dobrym obcokrajowcem.
Historia słoweńskich piłkarzy występujących w ekstraklasie na przestrzeni XXI wieku należy do tych, w których fabuła rozkręca się bardzo powoli. Mianowicie pierwszy przedstawiciel tejże narodowości trafił do polskiego klubu w sezonie 2005/2006 (do Wisły Płock) i był nim Marko Grizonic, który spędził w Polsce dwa lata. Bez większej historii. Na kolejnego Słoweńca polska liga musiała poczekać do kampanii 2009/2010, w której poważniejsze szlaki przetarł znany wielu kibicom Andraz Kirm. Dzisiaj, od sezonu 2017, liczba rodaków byłego piłkarza „Białej Gwiazdy” regularnie utrzymuje się na poziomie przynajmniej ośmiu nazwisk.

W grupie tych najbardziej znaczących Słoweńców (z minionej dekady, z największą liczbą meczów na koncie) znajdują się m.in. Rok Elsner i Dalibor Stevanović (Śląsk Wrocław), Boban Jović (Wisła Kraków), Sasa Zivec i Uros Korun (Piast Gliwice). Co ważne, żaden z nich (szczególnie wśród piłkarzy ofensywnych) nie może pochwalić się takim bezpośrednim wkładem w wyniki zespołu, jaki posiada Damjan Bohar. Skrzydłowy „Miedziowych” nie dość, że pewnie zmierza po tytuł najlepszego Słoweńca w historii ESA, to jeszcze – patrząc na czas od momentu przybycia do Polski – nie ma sobie równych w klasyfikacji kanadyjskiej* (o tym później).
*klasyfikacja bez udziału napastników
Dla Zagłębia wart więcej niż 80 tys. kg miedzi
W ostatnim czasie do lubińskiego klubu wpłynęła oferta z Arabii Saudyjskiej opiewająca na pół miliona dolarów. Nieprzypadkowo dotyczyła ona Damjana Bohara, który na dobrą sprawę jest w tej chwili obok Filipa Starzyńskiego i Bartosza Ślisza najbardziej wartościowym piłkarzem „Miedziowych”. Mimo wieku (28 lat) Słoweniec wciąż jest – jak widać – kuszącym kąskiem transferowym, co włodarze Zagłębia mogliby skrzętnie wykorzystać. Pytanie tylko: po co? Pozbycie się topowego gracza na półmetku sezonu nawet za ofertę równą jego wartości rynkowej graniczyłoby z lekkomyślnością.












