Wraz z początkiem września zakończyło się okienko transferowe. Nie wszyscy piłkarze zdołali jednak znaleźć nowy zespół. Przedstawiamy wam listę polskich piłkarzy lub takich, którzy występowali w naszej rodzimej lidze, a teraz pozostają bez przynależności klubowej.
Tomasz Kuszczak. Wielką zagadką jest to, dlaczego pozostaje on cały czas wolnym zawodnikiem. Kilka poprzednich lat spędził na Wyspach, gdzie zbierał naprawdę dobre recenzje i należał do czołowych zawodników zaplecza Premier League. Mimo to jak do tej pory pozostaje bezrobotny.
Manuel Arboleda. Kolumbijczyk zakończył w czerwcu swoją bogatą, szczególnie pod względem finansowym, przygodę z Lechem Poznań. I od tego czasu słuch po nim zaginął. Podobno szukał klubu w swojej ojczyźnie, ale cały czas pozostaje otwarty na propozycje z Polski. Tych jednak nie widać.
Tomasz Bandrowski. Swego czasu był mocnym punktem „Kolejorza” i dostawał powołania do kadry narodowej. Od tego momentu minęło już jednak wiele lat, a liczbę kontuzji, które wtedy przebywał, zapewne sam nie jest w stanie zliczyć. Dlatego może być mu ciężko znaleźć dobrą ofertę kontraktu.
Michał Miśkiewicz. W zeszłym sezonie podstawowy bramkarz Wisły Kraków. Dobre mecze przeplatał jednak słabszymi, dlatego pod Wawelem nie przedłużono z nim kontraktu. Podczas przedsezonowych treningów nabawił się poważnej kontuzji biodra i nieprędko będzie mógł wybiec na boisko. A także znaleźć nowy zespół.
Gracjan Horoszkiewicz. Uważany za spory talent. Grywał w juniorskich zespołach Herthy Berlin, a także młodzieżowych kadrach Polski. Przed rozpoczęciem obecnego sezonu związał się z Cracovią, ale nie dostał tam szansy gry. Z tego względu kilka dni temu rozwiązał umowę. Gdzie teraz się zakotwiczy?
Gordan Bunoza. Był ważnym graczem „Białej Gwiazdy”. Nie zdecydował się jednak na przedłużenie umowy, bo chciał szukać nowych wyzwań. Ale przynajmniej jak do tej pory nic z tych planów nie wyszło.
Marcin Burkhardt. Piłkarz zagadka. Niby ma rozegrane ponad 100 meczów w ekstraklasie i epizody w kadrze narodowej, ale nic nie wskazuje, aby zainteresował się nim chociaż jeden zespół w naszym kraju. Ostatnio doszło nawet do tego, że musiał jechać na testy do jednego z bułgarskich klubów. I bynajmniej nie był to Łudogorec.
Tak jak widzicie, lista ta jest dość bogata. Jednakże każdy z tych piłkarzy ma jakiś „defekt”. Jak nie ze szkła, to mający zbyt wielkie wymagania finansowe. Wyjątkiem jest Kuszczak i tylko jemu jednemu wróżymy szybkie znalezienie klubu.
A reszta musi liczyć na takie szczęście, jakiego dostąpił dzisiaj Jakub Tosik, do którego po raz kolejny pomocną dłoń wyciągnął trener Piotr Stokowiec. W Białymstoku to nie wypaliło i niewiele wskazuje, że w Lubinie będzie inaczej.











