Dziś Wigilia, więc okres składania wszelkich życzeń. My postanowiliśmy skierować je także do piłkarzy, klubów, trenerów. Przecież każdemu coś się przyda. Oto, co życzymy:
Kagańca dla Luisa Suareza, żeby już nigdy nikogo nie ugryzł.
Kilku milionów euro dla klubów z San Siro, żeby nie musiały robić darmowych transferów.
Okularów dla Nicoli Rizzoliego, żeby nie popełniał już tylu błędów.
Pustaków i cementu dla Ceseny, żeby mogła zamurować bramkę.
Kajdanek dla Nigela De Jonga, żeby pokonał pokusę grania w siatkówkę.
Kieszeni dla Teveza, żeby nie musiał trzymać smoczka w bieliźnie.
Nowego długopisu dla Andrei Pirlo, gdyż ten z logo Milanu chyba nie spełnia oczekiwań.
Basenu dla Neymara i Cristiano Ronaldo, żeby mogli poćwiczyć nurkowanie.
Nowych nut i batuty dla Juergena Kloppa, żeby jego orkiestra zaczęła grać jak dawniej.
Zatyczek do uszu dla Watzkego, żeby nie słuchał wypowiedzi Hoenessa o transferach z BVB do Bayernu.
Drabiny dla Krystiana Bielika, żeby jak najszybciej wspinał się po szczeblach Arsenalu.
Alkomatu dla Adama Marciniaka.
Kotwicy dla Matuszczyka, żeby nie musiał kończyć meczów z wędką.
Nowych butów dla Stevena Gerrarda, żeby się więcej nie ślizgał.
Nowych rękawic dla Simona Mignoleta, żeby w końcu zaczął łapać piłki, które lecą w niego.
Zasad gry w piłkę nożną dla Lee Cattermole’a, żeby wiedział, że nie wygrywa ten, kto łapie więcej kartek.
Odwyku alkoholowego dla Redknappa, bo jego twarz już bardziej czerwona nie może być.
Kursu języka angielskiego dla Edena Hazarda, żeby nie mylił strawberry z Shrewsbury.
Książki z przepisami FIFA dla Legii, żeby więcej nie odpadła przy zielonym stoliku.
Karabinu snajperskiego dla Barcelony, żeby w końcu coś strzeliła z dystansu.
Play Station dla Vermaelena, żeby chociaż w wirtualnym świecie zagrał w barwach Barcelony.
Tabletek uspokajających dla Diego Simeone, żeby nie dostawał kolejnych kar.
Łańcuchu dla Lecha Poznań, żeby mógł przywiązać u siebie Jevticia.
Kursu trenerskiego dla Roberta Warzychy, żeby Górnik miał prawdziwego trenera.
Nowych zawodników dla Zawiszy, których Osuch nie będzie nazywał „pseudopiłkarzami”.
A całej reszcie – wszystkiego najlepszego!











