29 marca o godzinie 20:30 na stadionie Olimpijskim w Atenach reprezentacja Polski rozegra kolejny mecz towarzyski. Tym razem naprzeciwko drużynie Smudy stanie Grecja. Polacy za wszelką cenę będą chcieli zmazać plamę na honorze po kiepskim występie w meczu z Litwą. Dodatkową mobilizacją dla naszych „Orłów” będzie Michał Żewłakow, dla którego będzie to pożegnalne spotkanie z reprezentacją.

W przerwie na mecze międzypaństwowe Franciszek Smuda miał kolejną okazję do przetestowania kadry. Pierwszym rywalem Polaków była Litwa, która, jak się później okazało, przerosła nasze możliwości i zwyciężyła 2:0. Nic nie usprawiedliwia takiego wyniku naszej reprezentacji. Boisko było jednakowe dla obu drużyn, jednak w tych trudnych warunkach „Biało-czerwonym” zabrakło trochę sprytu, koncentracji… Po prostu Litwa była lepsza. Kolejnym sprawdzianem dla kadry Smudy będzie mecz z Grecją. Podopieczni Fernando Santosa to znacznie wyżej notowany rywal od Litwy, grającej bez kilku podstawowych zawodników. Jednak mimo wszystko, jak zawsze, wydaje się, że przeciwnik jest w naszym zasięgu.
Stwierdzenie, że Grecja jest do ogrania, po tym, co zobaczyliśmy w Wilnie, wydaje się co najmniej dziwne. Jednak nasz najbliższy rywal w międzyczasie grał spotkanie z Maltą, w którym nie zachwycił. Owszem, zwycięstwo Greków 1:0 było jak najbardziej zasłużone, ale z takim przeciwnikiem i przy tylu sytuacjach bramkowych wynik powinien być nieco wyższy. W dodatku trafienie Vassiliosa Torosidisa, które zapewniło drużynie trzy punkty, miało miejsce dopiero w 90. minucie. Nie zmienia to jednak faktu, że zwycięstwo nad Maltą pozwoliło Grekom wskoczyć na pierwsze miejsce w grupie F i jest spore prawdopodobieństwo, że za rok zobaczymy „Helladę” na boiskach Polski i Ukrainy.

Za „Biało-czerwonymi” zdecydowanie przemawia historia spotkań z Grekami. Pierwsze dwa mecze miały miejsce już w 1963 roku. Najpierw w Warszawie lepsza okazała się Polska, która zwyciężyła aż 4:0. Natomiast pół roku później musieliśmy uznać wyższość rywala, który wygrał w Atenach 3:1. W latach 80. obie reprezentacje spotkały się trzykrotnie. Raz zwyciężyli Grecy, a dwa razy tryumfowali Polacy. Później rywalizowaliśmy ze sobą o awans na mistrzostwa świata w 1986 i mistrzostwa Europy 1988 roku. Na cztery spotkania, Grecy tylko raz potrafili zwyciężyć, w dodatku skromnie 1:0. W kolejnych latach tryumfowała tylko Polska. W 1994 roku w Salonikach padł bezbramkowy remis. Natomiast w 2004 roku w Szczecinie wygraliśmy 1:0. Ostatni mecz z Grekami miał miejsce 12 sierpnia 2009 roku w Bydgoszczy i myślę, że każdy kibic pamięta tamto spotkanie. Był to reprezentacyjny debiut Ludovica Obraniaka, który lepiej nie mógł go sobie wymarzyć. Polska wygrała 2:0, a obie bramki zdobył, grający na co dzień w Lille OSC, zawodnik. Historia spotkań z „Helladą” jest dla nas bardzo korzystna. W 14 meczach 10 razy zwyciężała Polska, trzykrotnie lepsi byli Grecy i raz padł remis. Bilans bramkowy to 29:11 dla „Biało-czerwonych”.











