Menedżer Wigan, Paul Jewell uważa go za przyszłą gwiazdę Premiership. Reprezentacji Polski U-19 nie wyobraża sobie bez Niego jej trener, Radosław Mroczkowski. Z Jego usług podczas MŚ w Kanadzie, skorzysta również opiekun kadry U-20, Michał Globisz. Ale Tomasz Cywka ani myśli przestać wyznaczać sobie nowe cele. Teraz chce jak najszybciej wywalczyć miejsce w składzie The Lactis, a później znaleźć się w kadrze Leo Benhakkera.
Twój transfer do Wigan Athletic latem ubiegłego br. był dla polskich kibiców wielkim zaskoczeniem, tym bardziej, że poza Śląskiem, byłeś do tej pory piłkarzem anonimowym.
Na pewno tak. Od dawna jednak chciałem opuścić Polskę i grać w jednej z najlepszych lig na świecie, także ja sam się do tego przygotowywałem.
Kiedy więc zgłosili się po Ciebie The Lactis z propozycją testów nie robiłeś sobie żadnego bilansu plusów i minusów transferu, tylko od razu spakowałeś się i wyjechałeś do Anglii?
To wyglądało w ten sposób, że miałem po prostu wyjechać do Anglii i zobaczyć jak to wygląda, zmierzyć się z zawodnikami z zachodu i porównać umiejętności. Kiedy po paru treningach z pierwszym zespołem zaoferowali mi podpisanie kontraktu, przedyskutowałem sprawę z rodzicami i zdecydowałem się tam przejść.
Podobno poza propozycją z Wigan, miałeś ofertę z samego Bayernu Monachium. Co sprawiło, że wybrałeś The Lactis, a nie słynnych Bawarczyków?
Zawsze stawiałem ligę angielską wyżej od niemieckiej, a po drugie umiałem język
Po podpisaniu kontraktu powiedziałeś, że nigdy nie interesowała Cię gra w polskiej ekstraklasie. Uważasz więc, że dziś polskiemu piłkarzowi lepiej wyjechać uczyć się futbolu zagranicę, nawet jeśli nie ma okazji do częstych występów w swoim zespole?
Według mnie na pewno warto, kto widział bądź wie jak się trenuje na zachodzie na pewno potwierdzi że nie ma porównania do polskich warunków. Czuje z każdym tygodniem że jestem lepszym zawodnikiem i ciągle się rozwijam. A o to przecież chodzi.
Jak przebiegała aklimatyzacja w Wigan? Kto najbardziej pomógł „nowemu” w jego pierwszych dniach w klubie?
Mogę powiedzieć że po 2 tyg. czułem się „jak w domu”. Oczywiście najbardziej pomagał kapitan, Arjaan de Zeeuw, jeszcze Emile Heskey i można powiedzieć, że cała drużyna. Atmosfera jest naprawdę rodzinna, każdy nowy zawodnik zawsze to potwierdza po przyjściu do Wigan.
Z którym kolegą z zespołu przyjaźnisz się najbardziej?
Właśnie z de Zeeuw’em i Heskey’em. I jest jeszcze Tomek Kupisz oczywiście, więc wiadomo ze trzymamy się razem.
A jak wyglądają Twoje kontakty z innymi Polakami grającymi na Wyspach?
Widuje się od czasu do czasu z Jarkiem Fojutem, Przemkiem Kaźmierczakiem i Błażejem Augustynem z Boltonu. Wyskoczymy razem na zakupy lub do kina.
Menedżer Wigan, Paul Jewell chwali Cię na każdym kroku, mówiąc, że jesteś przyszłą gwiazdą Premiership. Póki co jednak w niej jeszcze nie zagrałeś. Masz żal do trenera, że jeszcze nie dał Ci szansy?










