Cracovia znacznie zbliżyła się osiągnięcia celu, w postaci pierwszej „ósemki” sezonu zasadniczego. Wygrana z Górnikiem Zabrze 2:0 uplasowało „Pasy” na ósmym miejscu w tabeli. Wojciech Stawowy obiecał, że jeżeli wygra to spotkanie, to zgoli swoje słynne wąsy.
Wygrać ostatnimi czasy z Górnikiem Zabrze, to nie sztuka, jednak Cracovia w dwóch ostatnich kolejkach spisywała się również słabo zdobywając zaledwie punkt z zespołami z dołu tabeli. Gospodarze potrzebowali zaledwie kilka minut żeby zdobyć bramkę, a dokładnie to Saidi Ntibazonkiza. Reprezentant Burundii powrócił po kontuzji i podkreślił, jak bardzo jest ważnym elementem w swojej drużynie. Warto pochwalić też Sławomira Szeligę, który obsłużył czarnoskórego piłkarza wyśmienitym podaniem.
Gospodarzom widocznie spodobał się strzelanie bramek, akcję ofensywne Cracovii nabierały tempa, brakowało jednak dobrego wykończenia akcji. Od 34. minuty gospodarze grali z przewagą jednego zawodnika. Drugą żółtą kartkę zobaczył, bowiem w tym momencie Przemysław Oziębała.
W 61. minucie padło ostateczne rozstrzygnięcie, kropkę nad „i” postawił Edgard Bernhardt, który przerzucił piłkę nad interweniującym bramkarzem Górnika. Do końca spotkania bramek już nie zobaczyliśmy i Cracovia może cieszyć się z awansu do górnej części tabeli, ale to czy w niej pozostanie, zależy jeszcze od wyników pozostałych spotkań 29. kolejki.










