Piast od początku drugiej połowy prowadził z Cracovią. Jednak w 90. minucie do wyrównania doprowadził Przemysław Kita.
Dla Piasta Gliwice spotkanie z Cracovią było bardzo ważne. Przed rozpoczęciem 16. kolejki T-Mobile Ekstraklasy podopieczni Marcina Brosza zajmowali trzynastą lokatę i chcieli odnieść zwycięstwo podczas dzisiejszych zawodów, aby poprawić swoją sytuację w tabeli. Goście z Krakowa byli w lepszym położeniu, bo plasowali się w górnej części zestawienia i bez większego ciśnienia mogli podejść do spotkania w Gliwicach.

Od początku meczu Cracovia starała się narzucić się swój styl gry. Piłkarze dowodzeni przez Wojciecha Stawowego ruszali ambitnie na bramkę gliwiczan, lecz nie potrafili wpakować piłki do siatki. Piast próbował zaskoczyć rywali składną akcją, lecz defensorzy „Pasów” nie pozwalali na wiele. W 15. minucie w polu karnym został przewrócony Dawid Nowak, ale arbiter nie wskazał na wapno. Kilka minut później swych sił w spotkaniu spróbował Danielewicz, który z niewielkiej odległości strzałem głową chciał pokonać Trelę.
W końcowych fragmentach pierwszej części meczu Piast mógł przegrywać. Defensywa popełniła koszmarny błąd, który mógł przełożyć się na ich niekorzyść. Piłkę z linii bramkowej wybił Mateusz Matras, który stał się w tych okolicznościach bohaterem swojej ekipy. Do przerwy na stadionie w Gliwicach na tablicy świetlnej widniał bezbramkowy remis i oba zespoły miały nadzieję, że po przerwie uda się przejąć inicjatywę.
Od razu po pauzie Piast ruszył na bramkę Cracovii i to z pozytywnym skutkiem. W 49. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą Tomasza Podgórskiego, który precyzyjnym strzałem nie dał najmniejszych szans „Pilarzowi”. Kilka minut później podopieczni Marcina Brosza ruszyli znowu do ataku. Golkipera gości próbował zaskoczyć w 65. minucie Ruben Jurado, którego mocne uderzenie wybronił bramkarz Cracovii, ratując swoją drużynę przed stratą gola.
Pod koniec meczu szczęście uśmiechnęło się do piłkarzy Cracovii. W 90. minucie po sporym zamieszaniu gola zdobył Przemysław Kita. Odnośnie tego strzału powstało sporo kontrowersji, bo nie było wiadomo, czy na pewno piłka całym obwodem wpadła do bramki. Mecz zakończył się remisem 1:1. Piłkarze Piasta czują spory niedosyt, bo prowadzili, a jednak stracili punkty.











