Copa America. Najstarszy reprezentacyjny turniej na świecie. Ponad stuletnia historia legendarnych drużyn, narodzin wielkich gwiazd i ich upadków, a także spotkań, które na stałe przeszły już do kanonu futbolowej klasyki. Przez ten spory kawał historii zmagania o miano najlepszej reprezentacji Ameryki Południowej dostarczały nam wielu emocji i gwarantowały podniesienie ciśnienia. Cofnijmy się zatem w czasie i spójrzmy, jak to wszystko wyglądało w przeszłości. Zapraszam na lekcję historii.
Kiedy w 1810 roku wybuchała rewolucja majowa, jej organizatorzy nie byli do końca pewni, jakie będą jej konsekwencje. Podbudowani udanymi dążeniami niepodległościowymi USA, rewolucją we Francji i zwycięskim marszem Napoleona przeciwko Hiszpanii zdecydowali się wziąć los w swoje ręce i wyrwać spod ponad 400-letniego jarzma hiszpańskiego kolonializmu. Nie mogli się pewnie spodziewać, że doprowadzi to nie tylko do uzyskania niepodległości w 1816 roku. Ponad sto lat później wydarzenia mające oddać cześć i hołd rewolucji zakończyły się powstaniem w 1910 roku Copa Cartenario – protoplasty dzisiejszych rozgrywek o puchar Copa America.

W turnieju, którego gospodarzem była rzecz jasna Argentyna, udział wzięły jeszcze Urugwaj i Chile. Puchar ostatecznie wznieśli „Albicelestes”, wygrywając z Urugwajem 5:1 i zapełniając pierwszą kartę historii Copa America. Świadkiem tych wydarzeń był Héctor Rivadavia Gómez, urugwajski dziennikarz i prezes tamtejszej federacji piłkarskiej. Idea stworzenia turnieju o charakterze kontynentalnym kiełkowała w nim już wcześniej, jednak potrzebny był mu katalizator napędzający jego ideę ponadnarodowych rozgrywek. Copa Cartenario zakończyła się sukcesem i to właśnie ten turniej przyspieszył działania Urugwajczyka.
Jego pomysł poszedł pod głosowanie i w referendach przeprowadzonych w Argentynie, Chile, Brazylii i Urugwaju zdecydowano się rozegrać turniej w Buenos Aires. I w momencie, kiedy w Europie na dobre szalała wojna, w Ameryce Południowej powstawały zręby współczesnego futbolu, a piłka ulegała instytucjonalizacji i formalizacji.
Turniej odbył się w lipcu 1916 roku i jego głównym założeniem było uhonorowanie stulecia uzyskania niepodległości przez Argentynę (9 lipca 1816 roku). Skład uczestników, oprócz trójki grającej w Copa Cartenario, poszerzony został o Brazylię. W turnieju rozegrano sześć spotkań na zasadzie „każdy z każdym”, które obejrzało blisko 80 tys. widzów. Urugwaj prowadzony przez Isabelino Gradina, strzelca trzech bramek, dzięki remisowi w ostatniej kolejce z Argentyną i pięciu punktom zdobytym w turnieju (za zwycięstwo przyznawano wtedy dwa punkty) uzyskał miano pierwszego triumfatora Campeonato Sudamericano.
Rok później gospodarzem był już Urugwaj, a piłkarze mieli wreszcie o co grać. Pierwsze inauguracyjne rozgrywki były pozbawione oficjalnego pucharu i federacja CONMEBOL zdecydowała się zamówić trofeum za blisko trzy tysiące franków szwajcarskich. Urugwaj wygrał, jednak zwycięstwo to pozostawiło po sobie o wiele więcej znaków zapytania niż te osiągnięte rok wcześniej i w dzisiejszych czasach można by było je uznać za komiczne. Po golu legendarnego Héctora Scarone gospodarze pokonali Argentyńczyków 1:0, aczkolwiek „Albicelestes” grali w spotkaniu bez kilku zawodników, którzy najzwyczajniej w świecie musieli wrócić do ojczyzny z powodu obowiązków w pracy. Tak właśnie wyglądały początki Copa. Pokracznie, nie zawsze w sposób perfekcyjny, ale jednak krok po kroku do przodu.













