Ten zespół wydaje się jednym z najsłabszych występujących w tegorocznych rozgrywkach Copa America. I chociaż nie odniósł nigdy dużego sukcesu, wciąż ma nadzieję na zbudowanie teamu, który będzie w stanie powalczyć z drużynami na dobrym, światowym poziomie. Zapraszamy do zapoznania się z sylwetką Wenezueli.
Głód sukcesu
Drużyna „La Vinotinto” dotychczas nie zdobyła żadnych znaczących laurów. Czy to na świecie, czy na swoim kontynencie Wenezuelczycy zdecydowanie odstawali od najlepszych. Fakt, że reprezentacja nigdy w historii nie zakwalifikowała się do finałów mistrzostw świata, nie przemawia za nimi pochlebnie. W eliminacjach do ostatniego mundialu zajęli ósme miejsce w grupie, co jak do tej pory było ich najlepszym wynikiem – w poprzednich latach plasowali się na ostatnich i w 2002 roku na przedostatnim miejscu w tabeli.

Historia występów tego kraju na Copa America również nie zachwyca. Pierwszy turniej, w którym brał udział, odbywał się w roku 1967. Wtedy to Wenezuela odniosła spory, jak na siebie, sukces, zajmując piątą pozycję. Niestety, kolejne edycje rozgrywek nie były już dla niej tak udane. Dużo czasu minęło, zanim piłkarze z tego kraju zdołali w ogóle wyjść z grupy na CA. Dopiero w 2007 roku, podczas turnieju rozgrywanego na ich terenie, Wenezuelczycy pod wodzą Richarda Paeza dotarli do ćwierćfinału. Przegrana 1:4 z Urugwajem jednak pogrzebała ich nadzieje na odniesienie historycznego sukcesu.
Młody trener z ambicjami
Po tym jak w 2007 roku, niedługo po zakończeniu turnieju CA, rezygnację z pełnienia funkcji trenera złożył Paez, drużynę objął Cesar Farias. Młody szkoleniowiec, urodzony w 1973 roku w Cumanie, był nadzieją na poprawę wyników Wenezueli. Debiutem Fariasa na ławce trenerskiej był wygrany 1:0 mecz z Haiti w lutym 2008 roku. Ale szczególnym momentem dla całej drużyny było historyczne zwycięstwo nad Brazylią, które piłkarze „La Vinotinto” odnieśli w czerwcu tego samego roku. Wtedy to przerwali Brazylijczykom passę 17 meczów bez porażki, a do tego nie pozwolili im strzelić bramki, wygrywając 2:0. To jedno z największych osiągnięć młodego trenera podczas współpracy z reprezentacją.
Najmocniejsze ogniwa
Bramkarzem, który na tegorocznym Copa będzie stał między słupkami bramki Wenezueli, prawdopodobnie będzie doświadczony Vega. Szyki obronne drużyny zapewne będzie spajał Jose Manuel Rey, który ma na swoim koncie aż 111 występów w narodowej reprezentacji i wydaje się jednym z kluczowych zawodników tego zespołu. Równie ważnym elementem drużyny powinien być Juan Arango. Gracz Borussii Moenchengladbach w kadrze rozegrał 94 mecze i strzelił 18 bramek, co w porównaniu z innymi zawodnikami jest naprawdę imponującym wynikiem. Najważniejszym napastnikiem, na którego postawi Farias, prawdopodobnie będzie Giancarlo Maldonado – piłkarz w 55 meczach zdobył 20 bramek dla drużyny i w dużej mierze może stanowić o sile ataku Wenezueli. Spore nadzieje pokładane są w 23-letnim zawodniku HSV, Rinconie. Młody zawodnik od 2009 roku występuje w Bundeslidze, a w ostatnim sezonie coraz częściej można było go oglądać na niemieckich boiskach, gdzie mógł zdobywać niebywale cenne doświadczenie.











