Spośród około 3,5-milionowej społeczności Urugwajczyków selekcjoner Oscar Tabarez znalazł zawodników zdolnych do osiągnięcia półfinału na zeszłorocznym mundialu. Czy tym razem jego plan zaowocuje sukcesem w Copa America? Przedstawiamy kolejnego uczestnika turnieju, ekipę „La Celeste”.

Urugwaj, jak mało które państwo, może się poszczycić bogatą, futbolową historią. To właśnie w stolicy owego kraju, Montevideo, zainaugurowano mistrzostwa świata. Pierwszy mundial miał miejsce w 1930 roku, wygrali go gospodarze. Sukces powtórzyli 20 lat później, lecz potem już nigdy nie zagrali choćby w finale. „La Celeste” odnieśli dużo więcej sukcesów na podwórku południowoamerykańskim. Mogą się poszczycić chociażby 14 tytułami Copa America. W ostatnich latach piłkarze Urugwaju przeżywali jednak mały kryzys, który, wydaje się, został zażegnany podczas mundialu – kiedy podopieczni Tabareza po raz pierwszy od 20 lat wyszli z grupy i zajęli w dodatku wysokie, 4. miejsce, ulegając w meczu o podium Niemcom. Przed nimi teraz kolejne wyzwanie i pierwszy sprawdzian, który ma wykazać, czy podtrzymają formę.
Ponad 25 lat trenerskiego doświadczenia
Oscar Tabarez to w pewnym sensie właściwa osoba na właściwym miejscu. Aktualny selekcjoner Urugwaju pracuje z reprezentacją od 2006 roku. Urodzony w Montevideo, wydaje się świetną osobą do prowadzenia „La Celeste”. W końcu bardzo często chwali się zasadę, wedle której selekcjonerem danego kraju powinna być osoba właśnie z niego pochodząca. Tabarez spełnia to kryterium, a w dodatku może wnieść wiele doświadczenia, na co czasu miał już dużo i dalej sukcesywnie to robi. Pracował on w wielu zespołach, między innymi w Boca Juniors. Swoim podopiecznym może również przekazać wiedzę zebraną we Włoszech, podczas pracy w AC Milan czy Cagliari Calcio. Na swoim koncie ma trochę sukcesów, chociażby Copa Libertadores z Penarolem w 1987 roku czy pięć lat później mistrzostwo Argentyny w sezonie Apertura 1992 z Boca. Jego ostatnim, chyba najbardziej znanym osiągnięciem jest wspomniane 4. miejsce na zeszłorocznym mundialu. Przed turniejem nikt na Urugwaj nie stawiał. „La Celeste” zrobili sporą niespodziankę i grali miły dla oka futbol. Duża też w tym zasługa tego, że Tabarez miał w kim wybierać. Nie ulega jednak wątpliwości, że słuszny jest pogląd wielu osób, wedle których owy szkoleniowiec na ostatnich mistrzostwach świata był najlepszym w swoim fachu.
Trio do pozazdroszczenia














