W pierwszym spotkaniu 43. edycji Copa America Argentyna mimo usilnych starań tylko zremisowała 1:1 z drużyną Boliwii. Gol dla Boliwijczyków padł na początku drugiej połowy po samobójczym trafieniu Banegi. Natomiast bramkę wyrównującą dla gospodarzy turnieju strzelił joker w talii Sergio Batisty, Sergio Aguero.
Do najstarszych piłkarskich mistrzostw kontynentu piłkarze Argentyny podeszli niezwykle honorowo. Jest to spowodowane po pierwsze tym, iż po raz ostatni mieli okazję zwyciężyć w tym turnieju w 1993 roku. Po drugie są gospodarzami tegorocznego Campeonato Sudamericano de Selecciones. 14-krotny triumfator Copa America jest jednym z głównych pretendentów do wygrania całych rozgrywek i teraz również. Skład reprezentacji Argentyny to prawdziwa kompilacja gwiazd, wśród których znajdują się m.in. Leo Messi, Sergio Aguero oraz Carlos Tevez. Pierwszymi rywalami „Albicelstes” byli natomiast zwycięzcy Copa America z 1963 roku – Boliwia. W drużynie dowodzonej przez Gustavo Quinterosa pierwsze skrzypce rozgrywa przede wszystkim zawodnik Szachtara Donieck, Marcelo Moreno Martins. I to on miał być tym piłkarzem, który mógł wlać w kibiców z Boliwii troszkę optymizmu przed turniejem.

Faworytem spotkania inaugurującego Copa America bezapelacyjnie była drużyna gospodarzy, aczkolwiek Boliwijczycy na pewno pamiętali potyczkę w ramach eliminacji do mistrzostw świata 2010, w której skompromitowali Argentyńczyków, wygrywając z nimi 6:1. Co prawda mecz odbył się wtedy na wysokości 3600 m nad poziomem morza, jednakże taki wynik z pewnością nie przynosił chluby dwukrotnym mistrzom świata. 2 lipca 2011 roku drużyny stanęły naprzeciwko siebie ponownie. Mecz mógł przybrać zatem miano rozgrywki, w której Argentyńczycy chcieli z pewnością wyrównać stare porachunki, z kolei Boliwijczycy udowodnić, iż tamten rezultat nie był tylko dziełem przypadku.
Przy temperaturze 4 stopni Celcjusza, która panowała w miejscowości La Plata, pierwsi przed szansą zdobycia gola stanęli Argentyńczycy. Po upływie 180 sekund od pierwszego gwizdka rozjemcy spotkania, Roberto Silvery, strzał głową oddał Carlos Tevez. Napastnik na co dzień reprezentujący barwy Manchesteru City nieznacznie się pomylił, marnując jednocześnie dokładne dośrodkowanie Leo Messiego. Od początku jednak warunki gry dyktowali podopieczni Sergio Batisty.
Adwersarze „Albicelestes” swoją szansę na zdobycie bramki mieli z kolei w 14. minucie. Podobnie jak to było w przypadku gospodarzy turnieju, taki i Boliwijczycy okazję bramkową mieli po rzucie wolnym. Bardzo ładnym, a przede wszystkim celnym strzałem, zaimponował Marcelo Moreno, jednakże na posterunku stał Sergio German Romero, który udanie interweniował.
Mimo że Argentyna do rywalizacji z Boliwią podchodziła z trzema napastnikami, to w pierwszych fragmentach gry nie było widać ultraofensywnego stylu w grze Argentyny. Były dokładne podania, gra z pierwszej piłki, aczkolwiek nie przynosiło to tego, czego życzyliby sobie zgromadzeni na Estadio Ciudad de La Plata kibice. Brakowało soli piłki, czyli bramek. A z minuty na minutę coraz bardziej do głosu dochodzili boliwijscy piłkarze. Raz po raz wprowadzając w zakłopotanie golkipera Argentyny. Swojego szczęścia szukał miedzy innymi Edvaldo, aczkolwiek nie potrafił pokonać bramkarza swoich rywali.










