Już w nocy z piątku na sobotę rozegrana zostanie druga kolejka grupy C. Niezwykle ciekawie zapowiada się przede wszystkim spotkanie Chile z Urugwajem.

Urugwaj – Chile
Niezwykle ciekawie zapowiada się mecz dwóch drużyn typowanych do roli faworytów imprezy. Czwarta ekipa ostatniego mundialu Urugwaj zmierzy się z zawsze nieprzewidywalnym Chile. Poprzednie turniejowe mecze obu drużyn miały skrajnie różny przebieg.
Urugwaj wpisał się w niechlubny poczet remisujących faworytów, nie potrafiąc pokonać Peru. Najlepszy gracz afrykańskiego mundialu, Diego Forlan, zagrał tak, jak przyzwyczaił do tego fanów ligi hiszpańskiej – zupełnie bez pomysłu i zupełnie bez sensu. Gdyby długowłosego „Urusa” nie było na boisku, jego reprezentacja nie grałaby gorzej. Punkt chłopcom Tabareza uratował niezawodny Luis Suarez. Chile bez większych problemów uporało się z grającym rezerwami rezerw Meksykiem. Gole Paredesa i Vidala oraz genialna gra Alexisa Sancheza może napawać kibiców kibiców „La Roja” optymizmem.
Dotychczas obie drużyny w Copa America spotkały się ze sobą 23 razy. Aż piętnaście spotkań wygrał Urugwaj, cztery razy górą było Chile. Padły też cztery remisy. Pierwszy raz reprezentacje starły się ze sobą już w 1916 roku – „Celestes” gładko ograli ekipę „La Roja” 4:0. Ostatni turniejowy mecz drużyn miał miejsce w 1999 roku. W regulaminowym czasie gry był remis, a w karnych 5:3 wygrali Urugwajczycy. Co ciekawe, w roku 1987, podczas Copa America rozgrywanego w Argentynie, ekipy spotkały się w finale rozgrywek, a górą znów byli „Charruas”, którzy zwyciężyli 1:0 po golu Pablo Bengoechey.
Na papierze faworytem jest Urugwaj, na boisku raczej Chile, które świetnie czuje się w roli czarnego konia i ciągle pozostaje poza grupą murowanych faworytów. Stężenie talentu w obu ekipach jest podobne, ale gwiazdorzy z Chile wydają się znacznie bardziej wyluzowani i zmotywowani jednocześnie. Na ich lidera, Alexisa Sancheza, żadnego wpływu nie mają plotki transferowe łączące go z Barceloną – gra jak z nut. Lider Urugwajczyków mówi tylko „Będę lepszy niż na mundialu”, a potem wychodzi i podaje piłkę kibicom siedzącym w ostatnich rzędach stadionu. To właśnie może być klucz do sukcesu reprezentacji „La Roja” – ich gwiazdy są gwiazdami na boisku, nie na papierze.
Peru – Meksyk
Mecz outsidera z drużyną, która byłaby murowanym faworytem do finału, gdyby nie to, że na turniej przysłała kadrę skrajnie rezerwową. Mecz, który może zadecydować o tym, to definitywnie straci szansę na awans. Mecz ciekawy, lecz siłą rzeczy pozostający w cieniu starcia faworytów.











