W drugim meczu drugiej kolejki grupy A zmierzą się ze sobą Boliwia z Kostaryką. Dla tych drugich jest to mecz o wszystko, ponieważ przegrali pierwsze spotkanie. Z kolei Boliwia dzięki korzystnemu remisowi z Argentyną ma spore szanse na awans do dalszej fazy, jeśli pokaże się z dobrej strony w meczach z pozostałymi, teoretycznie słabszymi od „Albicelestes” drużynami.
Kostaryka i Boliwia to zdecydowanie najsłabsze ogniwa pierwszej grupy. Na tle Argentyny i Kolumbii wypadają naprawdę słabo i nikt nie typuje tych zespołów do awansu. A jednak po pierwszej kolejce wydaje się, że wszystko może się zdarzyć. Boliwia, która uchodzi za jedną z najsłabszych reprezentacji Ameryki Południowej, sprawiła ogromną niespodziankę, remisując 1:1 z gospodarzem turnieju. Teraz podopiecznym Gustavo Quinterosa zostały dwa łatwiejsze mecze, które jeśli zostaną potraktowane tak poważnie jak potyczka z Argentyną, to także powinny przynieść drużynie jakieś punkty.

Po spotkaniu z gospodarzem tegorocznego Copa wszyscy chwalili Boliwijczyków za grę w defensywie. Wielcy trenerzy zawsze powtarzali, że drużynę buduje się od linii obronnej. Wystarczy przypomnieć sobie styl, w jakim Grecy wygrali Euro czy Włosi mistrzostwo świata, żeby docenić to stwierdzenie. Jak ważna jest gra w destrukcji, pokazali także Boliwijczycy, zatrzymując takie gwiazdy jak Messi, Tevez i Aguero. Tak więc może to jest taktyka Quinterosa? Zabarykadowanie dostępu do własnej bramki i czekanie na tę jedną, jedyną sytuację w meczu, która może dać zwycięstwo. W końcu Boliwia to nie Argentyna czy Brazylia i kibice nie wymagają od niej ładnej gry.
Kostaryka, która dostarczyła Polsce trzy punkty na mundialu w 2006 roku, może chyba już zapomnieć o awansie z grupy. Oczywiście są to tylko czyste spekulacje, ale biorąc pod uwagę fakt, że po pierwszej kolejce ma na koncie zero punktów, a przed sobą mecz z Argentyną, wydaje się, że nawet zwycięstwo z Boliwią nie pomoże jej w promocji do kolejnej rundy. Jednak z drugiej strony nie ma co przewidywać, bo już pierwsza kolejka Copa pokazała, że wszelkie prognozy są nic niewarte i rzeczywistość zweryfikuje dopiero boisko.

Popularni „Los Ticos” przegrali pierwszy mecz z Kolumbią 0:1, nie pokazując się w dodatku ze zbyt dobrej strony. Jedyne, co mogło zapaść w pamięci jeśli chodzi o Kostarykę, to czerwona kartka Randalla Brenesa i kilka ładnych parad bramkarza, Leonela Moreiry. Dlatego też Boliwijczycy, którzy po remisie z Argentyną zapewne uwierzyli w swoje umiejętności, po dwóch kolejkach mogą być w naprawdę niezłej sytuacji. Ostatecznie jednak nie odważyłbym się na wskazanie w tym meczu faworyta. Na pewno nie zabraknie walki, a najbezpieczniej będzie wytypować remis i podział punktów.











