W połowie września piłkarską Polskę gruchnęła wiadomość, jakoby były szkoleniowiec między innymi AC Milan, Lazio Rzym i Interu Mediolan, Alberto Zaccheroni, był zainteresowany objęciem posady selekcjonera naszej reprezentacji. Sprawa jednak szybko ucichła i wszyscy o niej zapomnieli. Aż do soboty…
Zaraz po pojawieniu się tej informacji skontaktowaliśmy się z Markiem Koźmińskim, który miał okazję współpracować z tym 56-letnim trenerem w Udinese Calcio w latach 1995 – 1997. Były reprezentant Polski nie był jednak w tym temacie zbyt wylewny. — Angaż Zaccheroniego to na razie prasowe spekulacje, a ja plotek nie mam zamiaru komentować — stwierdził krótko popularny „Koza”. Na zakończenie stwierdził jednak: — Jak dotąd jednak we Włoszech w tym temacie także cisza, co utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że to jedynie typowa dziennikarska kaczka. W tym momencie wyglądało więc na to, że faktycznie tematu zatrudnienia Zaccheroniego nie ma. Jak jednak wytłumaczyć fakt, że Włoch oglądał z wysokości trybun zarówno spotkanie z Czechami, jak i ze Słowacją?
— Zaccheroni właśnie wskoczył do grona kandydatów na selekcjonera reprezentacji Polski — stwierdził w rozmowie z iGolem Bogusław Kaczmarek. Od razu przytoczyliśmy mu słowa Koźmińskiego, ale Bobo się z nimi stanowczo nie zgadzał. — Nie sądzę, żeby Zaccheroni, przy takich anomaliach pogodowych, wybrał się do Pragi czy Chorzowa jedynie na wycieczkę. Coś musi być na rzeczy w kwestii jego zainteresowania posadą trenera drużyny narodowej.
Ciąg dalszy zatem nastąpi?










