Polscy piłkarze na obczyźnie ostatnio kojarzeni są głównie z ligą włoską. Dzisiaj mowa będzie skądinąd o innym kierunku – jak dla polskiego zawodnika nie tak popularnym. W historii występów naszych reprezentantów w tym kraju nie brakuje jednak znanych nazwisk. O jakiej lidze mowa? Oczywiście o portugalskiej Primeira Liga! W kraju Cristiano Ronaldo występuje na co dzień dwóch Polaków – Paweł Kieszek i Adam Dźwigała. Szczególnie drugi z nich ma przed sobą jeszcze najlepsze lata kariery. Czy kierunek, jaki obrał pół roku temu, okazuje się więc słuszny?
Jego przygoda z ekstraklasą nie zakończyła się zbyt kolorowo. W rundzie wiosennej sezonu 2018/2019 zawodnik, którego wcześniej powoływał do reprezentacji Jerzy Brzęczek, najczęściej nie mieścił się w pierwszej jedenastce Wisły Płock. Nikt nie spodziewał się więc transferu do jednej z bardziej cenionych lig w Europie. Primeira Liga wydawała się wielkim wyzwaniem dla 24-latka pochodzącego z Warszawy. Skazywany na porażkę ruch szybko okazał się dobrym rozwiązaniem. Czy na dłuższą metę również przyniesie zawodnikowi korzyści? Wszystko wskazuje na to, że tak.
Grunt to systematyczna gra
Wielkim plusem transferu do CD Aves jest z pewnością regularna gra w pierwszym składzie „Ptaków”. Na 17 spotkań Dźwigała znalazł się piętnastokrotnie na murawie. To dobry rezultat, tym bardziej że liga portugalska jest jednak znacznie wyżej ocenianą ligą niż PKO BP Ekstraklasa. Niektórzy mogą uszczypliwie zwracać uwagę, że zespół Polaka jest obecnie zdecydowanie najsłabszą drużyną ligi. Wszystko się zgadza – CD Aves nie zachwyca. Zespół zdobył w 17 kolejkach zaledwie dziewięć punktów. Paradoksalnie wydaje się, że nie ma to większego znaczenia. Polak musi mierzyć się przecież z napastnikami z klubów takich, jak: FC Porto, Benfica czy Sporting. Sporą dawkę wiedzy można zaczerpnąć od kolegów z zespołu, aczkolwiek zdecydowanie lepszą lekcją i wyzwaniem dla obrońcy jest zmierzenie się z wysokiej klasy napastnikami.
Pierwsze kolejki bywały dla Polaka niezwykle trudne. Nakręcony pozytywnym okresem przygotowawczym, podczas którego zdołał w pełni przekonać do siebie trenera, nie ustrzegł się tremy i konieczności mocniejszego zgrania z kolegami z zespołu. Nie zachwycał, podobnie jak cały zespół. Początek przygody z portugalską piłką spotkał się więc z niezbyt pochlebnymi opiniami na temat jego gry. Ciągle cieszył jednak pozytywny aspekt jego występów – systematyczna gra. Lepsze czasy musiały nadejść.











