Tydzień temu w meczu Hannoveru Artur Sobiech nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. Wczoraj po raz kolejny był tylko zmiennikiem. Sytuacja polskiego napastnika wygląda beznadziejnie i prawdopodobnie będzie musiał poszukać sobie nowego pracodawcy.
Poprzedni sezon w wykonaniu Sobiecha to 18 meczów (jeden w pierwszym składzie), 399 minuty i cztery gole. Obecne rozgrywki nie przyniosły przełomu. Sobiech częściej wchodził z ławki (16 meczów) niż w pierwszym składzie (osiem spotkań). Jesienią strzelił sześć goli i zanotował trzy asysty. Wydawało się, że po dobrze przepracowanym zimowym okresie przygotowawczym na dłużej zadomowi się w pierwszym składzie. Niestety, spisywał się poniżej oczekiwań i szybko wylądował na ławce. Stamtąd zbyt wiele się nie podnosi, bo w znakomitej dyspozycji jest Mame Biram Diouf, a dobrze na wiosnę spisuje się również Didier Ya Konan. Dodatkowo Mirko Slomka ma większe zaufanie do Mohameda Abdellaoue niż naszego rodaka. W związku z tym latem głośniej niż o transferze Roberta Lewandowskiego może być o zmianie klubu przez Artura Sobiecha. Plotek na pewno nie zabraknie.

Gdzie zatem może powędrować dziesięciokrotny reprezentant Polski? Na niemieckim rynku na pewno znajdzie się kilku chętnych na jego usługi. Jeśli chodzi o słabsze zespoły, to wzmocnienia w ataku na pewno będą szukać 1. FC Nürnberg, VfL Wolfsburg i Werder Brema. Pierwsza ekipa rozpaczliwie poszukuje jakości w ataku, ponieważ jej obecni napastnicy zdobyli łącznie dziewięć bramek. „Wilki” potrzebują następcy dla starzejącego się Ivicy Olicia, jednak oni mają już napastnika o podobnej do Sobiecha charakterystyce – Basa Dosta. Z kolei bremeńczycy liczą na wykupienie z Bayernu Nilsa Petersena (11 bramek w barwach Werderu). Jeśli to im się nie uda, również oni będą przeczesywać rynek transferowy w poszukiwaniu snajpera.
Nie patrzmy jednak tylko w dół tabeli Bundesligi, gdyż również zespoły znajdujące się nad Hannoverem mają problemy ze skutecznością napastników. Na chwilę obecną klasowego czy nawet przyzwoitego napastnika nie ma Freiburg, a w dodatku zespół Christiana Streicha opuszczą najskuteczniejsi strzelcy – Max Kruse i Jan Rosenthal. Jeśli chce coś zdziałać w Europie, potrzebuje wzmocnień w przodzie. Z Mainz odejść może superstrzelec Adam Szalai. Po Węgrze zrobiłoby się miejsce, które spokojnie mógłby zająć Sobiech, gdyż ma podobne atuty. Co najciekawsze, być może polski napastnik dzięki transferowi zyska szansę na grę w europejskich pucharach. Hannover jest dość daleko Ligi Europy, a Sobiech mógłby zamienić ekipę Mirko Slomki na przykład na bardzo bliskie Ligi Mistrzów Schalke Gelsenkirchen. Takie rozwiązanie nie jest wcale tak nierealne. Jeśli Schalke wywalczy tylko start w eliminacjach do Ligi Mistrzów, to budżet transferowy będzie o wiele mniejszy i pieniędzy na snajpera z najwyższej półki może zabraknąć, a „Die Königsblauen” potrzebują kogoś, kto odciążyłby Jana-Klaasa Huntelaara. Sobiech na pewno nie jest gorszy od obecnych zmienników „Huntera”, czyli Cipriana Marici, Teamu Pukkiego i Chinedu Obasiego. Napastnika będzie poszukiwać również zespół, do którego według mnie polski napastnik pasowałby najlepiej. Eintracht Frankfurt prawdopodobnie zagra w przyszłym sezonie w europejskich pucharach. Najlepszym strzelcem „Orłów” jest obecnie pomocnik Alexander Meier. Nikt nie łudzi się, że jest on w stanie powtórzyć podobny wyczyn (13 goli) w kolejny sezonie. Dlaczego stwierdziłem, że Sobiech świetnie by tam pasował? Ponieważ we Frankfurcie miałby okazję do pokazania pełni swoich możliwości. Podopieczni Armina Veh lubią kontrolować grę, do akcji ofensywnych często podłączają się boczni obrońcy, a ze skrzydeł kierowanych jest bardzo wiele dośrodkowań. Wysoki, mocny w powietrzu Sobiech byłby bardzo dobrze wykorzystywany w takim systemie gry.











