Ciało obce w Arsenalu. Jaki los czeka Mesuta Oezila?


30-latek ciężarem dla Arsenalu

31 maja 2019 Ciało obce w Arsenalu. Jaki los czeka Mesuta Oezila?
Flickr

Jeśli Mesut Oezil miał doskonałą okazję na odkupienie niedawnych win, to całkowicie ją zmarnował. Pomocnik rozegrał równie słabe zawody w finale Ligi Europy, co w całym dotychczasowym sezonie. Jego nonszalancka i arogancka postawa coraz mocniej irytuje kibiców "Kanonierów", którzy są już zmęczeni "grą" swojego zawodnika. Niegdyś jeden z najlepszych piłkarzy na Starym Kontynencie, dzisiaj staje się finansowym i sportowym ciężarem dla Arsenalu i Unaia Emery’ego. Nie sposób więc nie zadać tego pytania – czy najwyższy czas pożegnać się z niesfornym gwiazdorem?


Udostępnij na Udostępnij na

Ciekawe, ilu z Was byłoby w stanie poprawnie wytypować liczbę asyst Niemca we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie. 15? 10? To może chociaż 5? Otóż nie – trzy, w tym dwa w samej Premier League. Dzięki temu znajduje się w tej klasyfikacji obok takich gwiazd ligi angielskiej jak Bobby Reid z Cardiff czy Daryl Jaanmat z Watfordu. Liczby te całkiem nieźle oddają to, w jakim momencie swojej kariery znajduje się Oezil. I choć te statystyki same w sobie są brutalne, to nie sposób zauważyć także innej zmiany w zachowaniu pomocnika.

Oezil sprawia wrażenie, jakby futbol był jedną z ostatnich rzeczy, na których mu zależy. Ostatnimi czasy częściej porusza media społecznościowe swoimi kontrowersyjnymi spotkaniami z prezydentem Turcji aniżeli błyskotliwymi zagraniami na boisku. Kibice oraz eksperci związani ze środowiskiem „Kanonierów” coraz głośniej protestują przeciwko utrzymywaniu takiego zawodnika w swoim klubie. A przegrany finał w Baku tylko te głosy spotęgował.

Porażka z Chelsea przelała czarę?

77. minuta meczu finałowego w Baku – Unai Emery postanawia zdjąć Niemca z boiska przy stanie 1:4. Ten jednak kieruje się ku linii bocznej niezwykle opieszale, tak jakby kontynuując to, co robił na murawie. Zauważył to Eidur Gudjohnsen, były piłkarz Chelsea:

Trzeba sobie odpowiedzieć na jedną kwestię z perspektywy menedżera Arsenalu… Przegrywasz 1:4 w finale, zdejmujesz Oezila, a ten schodzi z boiska w najwolniejszym tempie. Tak jakby czekał na owację na stojąco.

Proszę wybaczyć, ale ja czułbym na miejscu Oezila ogromny wstyd i sprintem opuścił boisko. On ma niesamowitą jakość, ale jako trener nie chciałbym nigdy widzieć czegoś takiego w mojej drużynie.

To jednak nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Niemiec od kilku miesięcy swoją mową ciała pokazuje, że tak naprawdę mało co go już obchodzi. I choć nigdy nie był typem boiskowego pracusia w typie N’Golo Kante, to jednak nie przeszkadzało mu to w dyrygowaniu grą swojej drużyny. Często znikał na długie fragmenty spotkania, by potem popisać się fenomenalnym otwierającym podaniem do jednego z partnerów. Teraz nadal znika, ale nie dorzuca już żadnej wartości dodanej.

Finał Ligi Europy był momentem, w którym jego grę śledziły wszystkie kamery na świecie. Jeśli chciał pokazać, że nadal mu zależy na grze w tym klubie, to powinien zagrać zdecydowanie lepiej, niż miało to miejsce. Nie dziwią więc złośliwe komentarze niektórych fanów, którzy więcej zasług w tym meczu przypisują nieobecnemu Mkhitaryanowi. Potwierdza to raport francuskiego „L’Equipe”, które przyznało Niemcowi najniższą notę na boisku:

Problem Emery’ego

Wydaje się, że problemy Oezila spotęgowały się wraz z odejściem Arsene’a Wengera i przybyciem Unaia Emery’ego. Nie jest tajemnicą, że hiszpański menedżer nie do końca potrafi albo nie chce wpasować tego piłkarza do swojej taktyki. W jego planie nie ma raczej miejsca dla klasycznej „10”, która to powoli wymiera w nowoczesnym futbolu. Dziś bowiem każdy zawodnik na boisku musi udzielać się w grze defensywnej, a w tym Niemiec jest absolutnie bezużyteczny. Gdy do tego dochodzi bardzo chimeryczna forma ofensywna, to nie można dziwić się Emery’emu, że zwyczajnie nie traktuje Niemca jako jednego z kluczowych elementów swojej układanki.

Taka konkluzja musi być dla zarządu Arsenalu bolesna, gdyż oznacza rozłączność między dwoma najważniejszymi postaciami w tym projekcie. Emery ma zostać na Emirates wieloletnim szkoleniowcem – budowniczym, który będzie chciał stworzyć zespół pod siebie. Jeśli więc Hiszpan nie dogaduje się z najlepiej opłacanym piłkarzem w drużynie, to pojawia się problem.

Wydaje się, że 30-latek nie potrafi na dłuższą metę dostosować się do realiów gry w Arsenalu. Trzeba bowiem przyznać, że dziwnie potoczyła się jego kariera. Swój szczyt formy zaliczył dość wcześnie, jeszcze w Realu Madryt, ale próżno już szukać śladów po tamtym genialnym Mesucie Oezilu. Podobnego zdania jest Cesc Fabregas:

Nie odbieram nic Mesutowi, ale gdy schodzisz z topowego poziomu Realu Madryt, musisz dawać od siebie nieco więcej, gdyż nie masz wokół siebie takiej samej jakości. Klub kupuje go, by został absolutnym liderem, ale nie sądzę, by Mesut miał w sobie to coś. Nie trenuję z nim codziennie, ale nie wydaje mi się, by miał papiery na bycie liderem.

Kwestia pieniędzy

Zarobki Oezila są gigantyczne. Jak donoszą angielskie media, otrzymuje bowiem aż 350 tysięcy funtów tygodniowo, co grubo przewyższa gażę jakiegokolwiek innego „Kanoniera” i plasuje go w absolutnym czubie tej klasyfikacji w lidze. Ktoś zapyta: a dlaczego w ogóle otrzymał tak wysoki kontrakt? Cóż, tutaj trzeba sięgnąć pamięcią do wydarzeń z początku 2018 roku, gdy Alexis Sanchez odchodził do Manchesteru United. Wtedy też na Emirates stwierdzono, iż nie można sobie pozwolić na jednoczesną utratę dwóch tak ważnych piłkarzy. Stąd postanowiono przekonać Oezila do pozostania poprzez zaoferowanie mu piekielnie lukratywnego kontraktu. Dziś jednak te pieniądze wydają się przekleństwem Arsenalu, który nie może sobie pozwolić na płacenie takich kwot zupełnie bezproduktywnemu zawodnikowi.

W tym sezonie Oezil miał bowiem udział przy zaledwie dziewięciu bramkach swojej drużyny. Przy posiadaniu dwóch tak zabójczych snajperów jak Lacazette i Aubameyang jest to wynik zawstydzający. A jeszcze przecież nie tak dawno był zaledwie o krok od wyrównania rekordu wszech czasów Premier League i 20 asyst Thierry’ego Henry’ego. Gołym okiem widać więc drastyczną obniżkę formy. Czy tak duża pensja uśpiła ambicje 30-letniego piłkarza, któremu coraz bliżej do sportowej emerytury?

Ta sytuacja jest o tyle kuriozalna, że dopiero co z klubu odszedł Aaron Ramsey, który mógł liczyć na znaczącą podwyżkę w Juventusie. Jeśli był w Arsenalu jakiś piłkarz, któremu naprawdę zależało na klubie i który pokazywał serducho na boisku, to był nim właśnie Walijczyk. I tak powstaje nam obraz drużyny, w której oszczędza się na Ramseyu, a jednocześnie płaci się górę pieniędzy komuś, kto tydzień w tydzień przechodzi obok meczu. Z perspektywy fanów „Kanonierów” musi być to szalenie frustrująca sytuacja.

Gdy polityka trafia do piłki…

Wobec powyższego można pokusić się o tezę, iż Oezil częściej trafia na najnowsze okładki gazet za sprawą zachowań pozaboiskowych. W ostatnim czasie burzę na Wyspach wywołało zdjęcie piłkarza z prezydentem Turcji, Recepem Erdoganem, z którym spożywał kolację w czasie ramadanu. Tym samym powtórzyła się sytuacja sprzed roku, gdy przed mundialem w Rosji Oezil w towarzystwie Guendogana zrobił sobie zdjęcie z kontrowersyjnym tureckim politykiem. Tym razem spotkanie miało miejsce już bez udziału zawodnika Manchesteru City, który zdecydowanie mocniej przeprosił za tamto zdarzenie.

Wtedy owo spotkanie, w przeddzień rosyjskiego turnieju, spotkało się z bardzo negatywnym odzewem ze strony niemieckich kibiców. Zarzucano Oezilowi nadmierne identyfikowanie się ze swoimi tureckimi korzeniami. Potem zrobiono z niego kozła ofiarnego i głównego winowajcę fatalnego występu Niemców na mistrzostwach świata. Wówczas też pomocnik z hukiem ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery, zarzucając przy okazji swojej federacji dyskryminację. Można więc uznać, że ten cały polityczno-obyczajowy skandal nie pozwala piłkarzowi w stu procentach skupić się na piłce.

Arsenal próbował otoczyć gracza barierą ochronną w postaci przyznania opaski kapitańskiej oraz bardzo wymownego numeru 10 na koszulce. Wydaje się jednak, że Oezil nie potrafił wykorzystać tak wielkiego wsparcia ze strony swojego klubu.

Czas rozstania

Zbierając to wszytko do kupy, nie sposób chyba dłużej ciągnąć tego rozpadającego się związku. Arsenal wkracza w nową erę i do pełnego przeprowadzenia tego procesu musi usunąć wszystkie siedzące w nim zgniłe jabłka. Jeśli w klubie ma dojść do rewolucji, to obok takich nazwisk jak Mustafi, Lichsteiner czy Welbeck należy chyba dopisać także Mesuta Oezila. Nie chodzi wyłącznie o sportową postawę Niemca, ale także o kontekst finansowy. W obliczu niezakwalifikowania się do Ligi Mistrzów Arsenal nie będzie mógł sobie pozwolić na spektakularne wzmocnienia. Zredukowanie wydatków o gigantyczną gażę piłkarza pomoże „Kanonierom” wykorzystać te środki na zatrudnienie dwóch, trzech zawodników, którzy będą pasowali do systemu Emery’ego.

Gdzie może trafić Oezil? Należałoby wykluczyć wszelkie topowe kluby europejskie, gdyż Niemiec jest zwyczajnie zbyt stary i zbyt drogi w utrzymaniu. Jeśli trzeba byłoby strzelać, postawilibyśmy na Turcję, MLS albo Chiny.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski