Na stadionie w Port Elizabeth zmierzyły się jedenastki Chile i Szwajcarii. Podopieczni Bielsa zdołali zdobyć bramkę i zagwarantowali widzom wiele emocji. Szwajcarzy zawiedli na całej linii i grając w osłabieniu, nie zdołali pokonać bramkarza rywala. Chile złamało szwajcarską defensywę i wygrało 1:0 (0:0).
Szwajcarzy zagrali dziś bez Senderosa, lecz do ich składu powrócił Frei. Zgodnie z przewidywaniami, ofensywny futbol prezentowali podopieczni Marcelo Bielsa. Już po pięciu minutach strzału z dystansu spróbował Sanchez. Piłkarze Chile żywiołowo podeszli do wyznaczonych zadań, a w ich grze można było dostrzec chęć szybkiego zdobycia bramki. I faktycznie, w pierwszej połowie Diego Benaglio znalazł się w wielu sytuacjach, w których musiał z zimną krwią reagować na boiskowe wydarzenia. Bramkarz Wolfsburga zdołał wybronić między innymi potężny strzał Carmona i równie groźną dobitkę Vidala.

Do bardzo brutalnego wydarzenia doszło po 30 minutach rozgrywki. Valon Behrami, na co dzień pomocnik londyńskiego West Ham United, walcząc o piłkę, uderzył łokciem swojego rywala. Blisko sytuacji był sędzia liniowy i po konsultacji z arbitrem głównym odesłał Szwajcara do szatni. Podopieczni Hitzfelda do tej pory nie zachwycali i nie doszli do ani jednej stuprocentowej sytuacji. Gra w osłabieniu nie zwiększyła ich szans na triumf, za to z pewnością zmotywowała Chilijczyków, którzy ruszyli do ofensywy.
Bielsa nastawił swoich piłkarzy na ataki, jednak liczba akcji nie przełożyła się na liczbę strzelonych bramek, która do przerwy wynosiła: zero. Dobrze prezentowali się skrzydłowi, lecz żaden z ustawionych w polu karnym zawodników nie zdołał złamać dobrze broniącego Benaglio. Hitzfeld na zmiany zdecydował się jeszcze przed przerwą. Kapitana Helwetów, Alexa Freia, zastąpił Tranquillo Barnetta.

Gra Szwajcarów nie napawała optymizmem, a o dziwo to Bielsa już w przerwie przeprowadził dwie zmiany. Na boisko wszedł między innymi Gonzales. Zaledwie po trzech minutach od rozpoczęcia gry Chilijczycy trafili do siatki Benaglio. Po wznowieniu gry z rzutu wolnego strzał oddał Alexis Sanchez. Piłka odbiła się jednak od jego rodaka, który znajdował się na pozycji spalonej, w wyniku czego arbiter nie uznał bramki. Zapał podopiecznych Bielsa na tym się nie skończył, gdyż dochodzili oni do bardzo dobrych sytuacji. Szwajcarzy zostali zamknięci na swojej połowie i w dużej mierze opierali się na dyspozycji linii defensywnej oraz bramkarza.











