Atletico Madryt pokonało w meczu o Superpuchar Europy Chelsea Londyn 4:1. Świetne spotkanie rozegrał Falcao, który zaliczył klasycznego hat-tricka.
Spotkanie lepiej rozpoczęli gracze z Madrytu. Już w 4. minucie powinno być 1:0 dla Atletico. Po doskonałym zagraniu Lopeza strzelał Falcao, ale piłka trafiła w poprzeczkę bramki Chelsea. W 7. minucie Falcao już się jednak nie pomylił. Świetne prostopadłe podanie kolumbijski napastnik zamienił na bramkę, przenosząc futbolówkę nad interweniującym Cechem. W 16. minucie znów Atletico przeprowadziło groźną akcję. Tym razem Arda Turan przegrał pojedynek z Petrem Cechem. Kilka chwil później Turan znów stanął przed szansą, jednak futbolówka o centymetry minęła słupek bramki „The Blues”.

19. minuta przyniosła drugie trafienie dla Atletico. Falcao w polu karnym Chelsea przełożył piłkę na lewą nogę i technicznym uderzeniem po raz drugi pokonał bramkarza triumfatorów Ligi Mistrzów. Chelsea nie potrafiła przeprowadzić żadnej groźnej akcji. „The Blues” próbowali ataków pozycyjnych, jednak gracze z Madrytu nie pozwalali Anglikom na przedostanie się pod własne pole karne.
W 34. minucie znów pogubiła się obrona Chelsea. W dogodnej sytuacji nieczysto trafił w piłkę Adrian Lopez. Przy tej akcji nie popisał się arbiter, wcześniej na spalonym był bowiem Falcao. Kolumbijski snajper w 45. minucie już na pewno na pozycji spalonej nie był. Atletico przeprowadziło szybki kontratak i Falcao po raz trzeci pokonał Cecha.
W pierwszej części spotkania kibice zobaczyli zdecydowaną dominację Atletico Madryt, które prowadziło trzema bramkami. A to i tak najniższy wymiar kary, na jaką Chelsea sobie zasłużyła.
Pierwsze minuty drugiej połowy przebiegały pod dyktando Chelsea. Jednak londyńczycy, pomimo że długo utrzymywali się przy piłce, nadal nie potrafili zagrozić bramce Atletico. „Los Rojiblancos” doskonale bronili dostępu do własnego pola karnego. W 60. minucie podyktowany został rzut wolny dla Atletico. Po dośrodkowaniu w pole karne Chelsea pod bramką Cecha rozpętało się wielkie zamieszanie, w którym najwięcej zimnej krwi zachował Miranda. Jego strzał w kierunku bramki starał się wybić Cahill, ale futbolówka po nodze obrońcy wpadła do siatki.

W 70. minucie mogło być już 5:0. Koke głęboko dośrodkował z rzutu wolnego, piłka przeleciała nad głowami wszystkich zawodników i tylko dzięki świetnej interwencji Cecha nie wpadła do bramki. Pięć minut później Cahill zdobył honorową bramkę dla Chelsea. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zakotłowało się w polu karnym Atletico. Najlepiej w tej sytuacji zachował się środkowy obrońca „The Blues” i z bliska pokonał Thibauta Courtois. Do końca spotkania wynik już nie uległ zmianie.











