Niespodzianka na Stamford Bridge! Drużyna Swansea pokonała Chelsea na jej terenie 2:0 w pierwszym meczu półfinałowym Capital One Cup po golach Michu i Grahama. Dwie asysty zaliczył jednak… obrońca gospodarzy, Branislav Ivanović.
Od początku optyczną przewagę mieli gospodarze. Tym razem Demba Ba zasiadł na ławce, a w pierwszym składzie wyszedł Fernando Torres i to właśnie po dośrodkowaniu Hiszpana w 7. minucie Cahill główkował nad poprzeczką. Następnie spróbował sam „El Nino”, ale z jeszcze gorszym skutkiem. W 11. minucie świetną klepką popisali się Hazard z Oscarem, a z piłką w pole karne wbiegł Ramires, jednak jego strzał czubkiem buta był za słaby, żeby pokonać Tremmela.

Goście dobrze się bronili, a od czasu do czasu sami próbowali szczęścia, jak chociażby Michu, który w 22. minucie strzelił celnie, ale za lekko i prosto w Turnbulla. Anglik na raty złapał piłkę. Następnie „The Blues” mieli dwie okazje w ciągu kilkudziesięciu sekund. Najpierw Davies zablokował Matę, a poprawka Azpilicuety okazała się niecelna, natomiast chwilę później Cahill po rzucie rożnym znowu główkował nad bramką. Nie minęły dwie minuty, a Hazard wbiegł w pole karne i świetnie wystawił piłkę Macie. Hiszpan nie przyłożył się jednak na tyle, by pokonać bramkarza rywali, strzelił słabo i w środek, a była to bardzo dobra pozycja do strzelenia gola. W 30. minucie rozgrywający Chelsea spróbował znowu z 15 metrów, ale tym razem w ogóle nie trafił w bramkę.
Gospodarze przeważali i gdy wydawało się, że zaraz wbiją gola, sami bramkę stracili, i to w dziecinny sposób. Turnbull podał po ziemi do Ivanovicia, który jednak się potknął, przez co stracił piłkę na rzecz de Guzmana. Ten zagrał do Michu, który balansem ciała zwiódł wracającego Cahilla i precyzyjnym strzałem umieścił futbolówkę w siatce. Serb mógł szybko się zrehabilitować, bo oddał świetny strzał z dystansu, jednak jeszcze lepszą interwencją popisał się Tremmel. Do przerwy było zatem 1:0 dla gości.
Drugą połowę też lepiej zaczęli gospodarze, ale niewiele z tego wynikało. Dopiero niemal po kwadransie Luiz dobrze uderzył z rzutu wolnego. Pomylił się minimalnie, było groźnie. Chwilę później Brazylijczyk dostał piłkę wystawioną jak na tacy na 13. metrze i spróbował technicznego strzału, jednak trafił prosto w Tremmela. To był tylko krótki przerywnik, bo później gra znowu wyglądała podobnie. Chelsea atakowała, ale zagrożenia pod bramką gości było jak na lekarstwo.












