Chelsea Londyn pokonała Southampton 5:1 w meczu 3. rundy Pucharu Anglii. W ekipie gości od pierwszych minut mogliśmy oglądać debiutującego Dembę Ba, gdyż Rafael Benitez dał odpocząć rozgrywającemu większość spotkań w tym sezonie Fernando Torresowi. Zadanie powstrzymania nowego nabytku „The Blues” otrzymał Artur Boruc, który wystąpił między słupkami bramki „Świętych”.
Pierwszy kwadrans można określić mianem wyrównanego, z lekką przewagą londyńczyków. W ekipie Chelsea bardzo aktywny był David Luiz, który kilkukrotnie próbował swoich sił w uderzeniach ze sporej odległości. Brazylijczyk jak najszybciej będzie chciał wyrzucić te próby z pamięci, gdyż żaden ze strzałów nie wymógł na Borucu trudnej interwencji.

W 21. minucie, dość niespodziewanie, na prowadzenie wyszli gospodarze! Wszystko zaczęło się od sytuacji w polu karnym „Świętych”, kiedy Demba Ba był niezgodnie z przepisami powstrzymywany przez Yoshidę. Sędzia nie zdecydował się odgwizdać „jedenastki” dla przyjezdnych, a piłkarze Southampton wyprowadzili szybki kontratak, po którym Jay Rodriguez pokonał Rossa Turnbulla. Kilka chwil później Yoshida po raz kolejny nie potrafił upilnować nowego napastnika Chelsea, ale arbiter spotkania odgwizdał faul dla… gospodarzy. Senegalczyk z niedowierzaniem patrzył na mylącego się raz za razem Mike’a Deana.
W 36. minucie gościom udało się doprowadzić do wyrównania. Sporo zamieszania w polu karnym „Świętych” zrobili Eden Hazard i Juan Mata, a ten ostatni miękką podcinką chciał pokonać Artura Boruca. Być może to wystarczyłoby do tego, aby piłka znalazła się w siatce, ale nie chciał się z tym pogodzić jeden z obrońców, który próbował wybić futbolówkę. Wątpliwości nie pozostawił Demba Ba, który dobił zmierzającą do pustej bramki piłkę i tym samym zapisał na swoim koncie pierwsze trafienie w nowym klubie.
Kilka chwil później Chelsea mogła wyjść na prowadzenie po strzale Azpilicuety sprzed pola karnego, ale mający początkowo problemy ze złapaniem piłki Boruc chwycił ją, zanim zdążył nadbiec Eden Hazard. Jeszcze przed przerwą „The Blues” objęli prowadzenie. Dobrze w polu karnym rywala zachował się Ashley Cole, który znalazł niepilnowanego Mosesa, a Nigeryjczyk mocnym strzałem po ziemi nie pozostawił Borucowi szans na interwencję. Do szatni podopieczni Rafaela Beniteza schodzili więc, prowadząc 2:1.












