Aktualny mistrz Polski po rundzie jesiennej zajmuje w tabeli ekstraklasy piątą lokatę. O sytuacji Śląska i planach na rundę wiosenną rozmawialiśmy z Mateuszem Cetnarskim.
Jak podsumowałby Pan rundę jesienną w wykonaniu Śląska?
Tę rundę trzeba podzielić na dwie części, ponieważ początek nie był w naszym wykonaniu dobry. W nie najlepszym stylu odpadliśmy z europejskich pucharów, potem doszło zwolnienie trenera Lenczyka. Drugi etap zaczął się wraz z przyjściem Stanislava Levy’ego. W Śląsku zaczęło się dziać dobrze i sami czuliśmy, że wchodzimy na lepsze tory i zaczynamy się czuć pewniej na boisku, co pokazaliśmy przede wszystkim w dwóch ostatnich meczach. Spotkania z Lechem i Legią dały nam powody, aby optymistycznie patrzeć na wiosnę. Jesienią przeplataliśmy spotkania bardzo dobre tymi mniej udanymi. Zawsze byliśmy jednak razem i wierzyliśmy, że przyjdą te lepsze dni. Generalnie jesienią działo się bardzo dużo również w kwestiach pozaboiskowych, co na pewno nie sprzyjało koncentracji. Końcówka rundy pokazała jednak, że mamy bardzo realne szanse, żeby na wiosnę wywalczyć miejsce w europejskich pucharach.
A czy we Wrocławiu mówi się ciągle o obronie mistrzowskiego tytułu?
Na pewno w to wierzymy, straty punktowe nie są nie do przeskoczenia. W tamtym sezonie Legia miała do nas pięć punktów straty, w pewnym momencie wysunęła się na prowadzenie, a na koniec zdążyliśmy ją jeszcze wyprzedzić. Uważam, że te kilka punktów, które tracimy do Legii, są spokojnie do odrobienia, jednak musimy od początku rundy liczyć tylko zwycięstwa i remisy. Nie możemy sobie pozwolić na porażki.
Można więc powiedzieć, że te wszystkie pozaboiskowe zamieszania wpłynęły jesienią na postawę zespołu?
W jakimś stopniu na pewno, ponieważ to drużyna i ważna jest atmosfera. Staraliśmy się jednak załatwiać te sprawy w szatni i na treningi wychodzić z wolną głową, chociaż nie do końca tak się da. Nie chcę też usprawiedliwiać się, że sytuacje pozaboiskowe miały aż tak straszny wpływ na to, co robiliśmy na boisku. Nieraz zdarzają się takie mecze, że będąc lepszym zespołem, przegrywa się je. Takim przewrotnym meczem na pewno było spotkanie z Jagiellonią, w którym prowadziliśmy już 3:0 i graliśmy w liczebnej przewadze, a mimo to zremisowaliśmy, choć trzy punkty były na wyciągnięcie ręki. Czasami tak po prostu w piłce jest.
Jak układa się współpraca ze Stanislavem Levym? Czy pracuje się z nim lepiej niż Orestem Lenczykiem?
Trudno o takie porównania, ponieważ każdy trener ma swoją koncepcję. Trener Levy wprowadził wiele innowacji i większości zawodników to odpowiada. Na treningach jest więcej zajęć z piłkami i dużo gierek, podczas gdy trener Lenczyk stawiał na przygotowanie fizyczne i koordynacyjne, z czego zresztą słynie.
Czy czujecie się dobrze przygotowani do startu rundy wiosennej?
Przygotowania w Polsce są trudne, przyjechaliśmy z obozu z Cypru, gdzie warunki były rewelacyjne i mogliśmy przygotowywać się na bardzo dobrych boiskach. W śniegu niełatwo jest się przygotować, aczkolwiek kilka treningów w takiej, a nie innej pogodzie odbyć musieliśmy. Patrząc na sparingi i treningi, możemy być optymistami przed rundą wiosenną. Widzimy, że gra się zazębia, coraz lepiej rozumiemy się na boisku. Teraz wystarczy tylko te treningi i mecze towarzyskie przenieść na ligę, a powinno być bardzo dobrze.










