W środowych meczach Copa del Rey obyło się bez niespodzianek. Zarówno Real Madryt, jak i FC Barcelona, rozgromiły rywali po 5:1, a awans wywalczyli niemal wszyscy pierwszoligowcy.
Real Madryt – Real Murcia
Spośród wszystkich środowych meczów Copa del Rey najciekawiej zapowiadało się spotkanie w Madrycie, gdzie Real Madryt podejmował trzecioligowy Real Murcia. Mimo iż w pierwszym meczu padł bezbramkowy remis, a w spotkaniu rewanżowym trener Jose Mourinho dał szansę rezerwowym, „Królewscy” nie sprawili niespodzianki podobnej do tej z zeszłego sezonu, kiedy odpadli z trzecioligowym Alcorconem.

Danie szansy zaprezentowania się graczom drugiego składu okazało się świetnym posunięciem. Wynik meczu już w 3. minucie otworzył rezerwowy na co dzień Granero, który wykorzystał podanie innego gracza siedzącego zazwyczaj na ławce, Pedro Leona, i strzałem ze środka pola karnego nie dał szans bramkarzowi gości. Prowadzenie podwyższył tuż przed przerwą Higuain, który najpierw w pojedynkę ośmieszył defensywę z Murcji, a później w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza. Od pierwszych minut mecz, podobnie jak spotkanie w Murcji, całkowicie zdominowali piłkarze z Madrytu – motorem napędowym większości akcji był Pedro Leon, a formą jak zwykle nie popisał się Karim Benzema, który seryjnie marnował – nie pierwszy raz zresztą w tym sezonie – sytuacje stwarzane mu przez kolegów. Gospodarzom nie można było jednak odmówić ambicji – tylko w pierwszej połowie aż czterech ich piłkarzy otrzymało żółte kartki, a w 38. minucie za protesty przeciwko decyzji sędziego po nieuznaniu gola Higuaina na trybuny został odesłany Jose Mourinho – pokazuje to, jak poważnie Portugalczyk traktuje rozgrywki o Puchar Króla – po raz pierwszy w czasie swojej przygody z Realem wylądował na trybunach.
Po przerwie na boisku pojawiły się asy „Królewskich”, Cristiano Ronaldo i Angel Di Maria, i pokazali, że ich obecność na murawie robi różnicę – w 75. minucie ten pierwszy wykorzystał podanie Argentyńczyka na długi słupek i strzałem do pustej bramki zmienił rezultat spotkania. Kiedy kibice spodziewali się podwyższenia wyniku, nieoczekiwanie to goście strzelili honorową bramkę – w 78. minucie Xabi zatrzymał piłkę ręką w swoim polu karnym i otrzymał za to żółty kartonik, a rzut karny pewnie wykorzystał Pedro, a na dodatek chwilę wcześniej za drugie „żółtko” boisko opuścił Arbeloa. Jednak to gospodarze postawili kropkę nad i – pomimo gry w osłabieniu, najpierw w 84. minucie rzut karny po faulu na Di Marii wykorzystał Benzema, który nie mógł już dostać lepszej sytuacji na strzelenie swojego gola, a później w 89. minucie wynik na 5:1 ustalił Xabi Alonso. Nawet grając nieco rezerwowym składem i w osłabieniu, trzecioligowiec nie miał szans z machiną Mourinho i odpadł z dalszych rozgrywek, a kibice „Królewskich” muszą wierzyć, że takie wpadki jak ta przed dwoma tygodniami już się w tym sezonie nie zdarzą. Warto także odnotować pomeczową wypowiedź Portugalczyka, który mocno skrytykował Sergio Canalesa. Stwierdził on, że zupełnie nie podobała mu się jego gra, która wyglądała jakby młody piłkarz grał, bo musi.












