W ostatnim ćwierćfinale Copa America również niespodzianka. Wenezuela wygrała z Chile 2:1 po bramkach Vizcarrondo i Cichero, natomiast jedynego gola dla pokonanych zdobył Suazo.
Od samego początku spotkania to Chile kreowało obraz gry. Piłkarze Wenezueli jednak nie zamierzali być bierni, Fedor już w 6. minucie strzelał na bramkę Bravo. W dalszej części meczu przewagę w posiadaniu piłki osiągnęła „La Vinotinto”, która spokojnie rozpracowywała szyki obronne przeciwników. 13. minuta przyniosła rzut wolny, który wykonywał Maldonado, ale piłkę przez niego zagraną wychwycił Bravo. W dalszym ciągu większą inicjatywę wykazywali Wenezuelczycy, Chile jednak kontratakowało. W 19. minucie dobrą akcję przeprowadzili Isla i Sanchez, ale ten drugi nie doszedł do podania.

Z każdą kolejną minutą Wenezuela czuła się coraz lepiej na murawie, Chilijczycy sprawiali natomiast wrażenie nerwowych i spiętych. Po 30 minutach od pierwszego gwizdka udało im się rozegrać niebezpieczną akcję, ale Vidal nie utrzymał się przy piłce i nie zdołał oddać strzału na bramkę Vegi. Po chwili kolejną okazję miało Chile, tym razem jednak skutecznie zareagował wenezuelski obrońca. W 35. minucie sędzia podyktował rzut wolny dla Wenezueli. Uderzał Rincon, a piłkę bezpośrednio do bramki skierował Vizcarrondo, Bravo mimo interwencji nie zdołał zapobiec utracie gola. 1:0 dla Wenezueli! „La Vinotinto” próbowała pójść za ciosem, ale w sytuacji, gdy Fedor był sam na sam z bramkarzem, sędzia odgwizdał spalonego.
Pod koniec pierwszej części meczu do ataku poderwało się jeszcze Chile, ale uderzenie Contrerasa świetnie obronił Vega. Do gwizdka kończącego połowę nie udało się im doprowadzić do wyrównania. Wenezuela zeszła do szatni z jednobramkową zaliczką.
Mało satysfakcjonujący wynik do przerwy sprawił, że trener Chile od początku drugiej części meczu zaczął wprowadzać na boisko zmienników. Wenezuela, podbudowana prowadzeniem, wciąż atakowała. W 48. minucie z rzutu wolnego na bramkę strzelał Arango, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Piłkarze Chile jednakże nie mieli zamiaru oddać półfinału bez walki. Na boisku szczególnie wyróżniał się Sanchez, który raz po raz znajdował się nieopodal bramki przeciwników. W 56. minucie do wyrównania brakowało już bardzo niewiele. To właśnie Sanchez, po podaniu od Suazo, uderzał na bramkę Wenezuelczyków, ale szczęśliwie dla nich piłkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców. Strzał dobijał jeszcze Suazo, ale trafił w poprzeczkę. Zaraz potem ponownie podawał „Chupete”, tym razem do Vidala, ale i dla niego celem okazała się poprzeczka.











