Justo Villar znów dał reprezentacji Paragwaju awans do kolejnej rundy. W półfinale Paragwaj zremisował 0:0 z Wenezuelą, która po 120 minutach była zespołem zdecydowanie lepszym. Gola jednak nie zdobyła, a w rzutach karnych to Paragwaj wygrał 5:3 i w finale zmierzy się z Urugwajem.
Obie drużyny spotkały się już w fazie grupowej i zremisowały wówczas ze sobą 3:3, choć jeszcze minutę przed końcem regulaminowego czasu gry Paragwaj prowadził 3:1. Teraz stawka była już dużo wyższa, na zwycięzcę w finale turnieju czekał już Urugwaj. Osiem minut po rozpoczęciu spotkania pierwszą bardzo dobrą sytuację do zdobycia gola mieli gracze Paragwaju. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Edgar Barreto, a głową strzelał Dario Veron, lecz do straty bramki nie dopuścił Renny Vega, świetnie interweniując. Dalsze fragmenty spotkania pokazały, że spektaklu z taką ilością bramek jak w fazie grupowej nie ma się co spodziewać. Gra toczyła się głównie w środku pola i choć na początku lekką przewagę optyczną uzyskali podopieczni Gerardo Martino, to później piłką częściej grała Wenezuela, w żaden sposób nie przekładało się to jednak na kolejne sytuacje podbramkowe.

29. minuta przyniosła kolejny rzut wolny, znów dośrodkowywał Barreto, ale piłka po słabym strzale Paulo Da Silvy trafiła wprost w ręce Vegi. Sześć minut później do głosu doszła Wenezuela. Po dośrodkowaniu w pole karne futbolówkę głową zgrał Salomon Rondon, a do siatki trafił Oswaldo Vizcarrondo, lecz sędzia nie uznał tej bramki. Powodem był prawdopodobnie jeden ze znajdujących się w momencie strzału na spalonym Wenezuelczyków, który mógł przeszkodzić Justo Villarowi w skutecznej interwencji. Niespełna trzy minuty przed końcem pierwszej połowy znów niezwykle bliscy wyjścia na prowadzenie byli podopieczni Cesara Fariasa. Moreno po strzale głową trafił jedynie w poprzeczkę, a dobitkę Juana Arango obronił Villar, dzięki czemu na przerwę oba zespoły schodziły przy bezbramkowym remisie.
Drugą połowę od bardziej zdecydowanych ataków rozpoczęli Paragwajczycy. Siedem minut po wznowieniu gry Nelson Haedo Valdez zagrał do Lucasa Barriosa, lecz napastnik Borussii Dortmund zmuszony był do uderzania z bardzo ostrego kąta i Vega nie miał problemów ze sparowaniem piłki na rzut rożny. Z ataków nie miała zamiaru rezygnować również Wenezuela. W 62. minucie szansę na zdobycie gola miał Cesar Gonzalez, ale po raz kolejny bardzo dobrze zachował się Villar, który nie dopuścił do utraty bramki. Szkoleniowcy obu drużyn zdecydowali się na roszady w składach swoich zespołów, a na boisku pojawił się między innymi Roque Santa Cruz, który ostatnio zmagał się z kontuzją. Boisko opuścił jednak zaledwie po ośmiu minutach gry, uraz bowiem się odnowił.
Wszelkie roszady zmiany obrazu gry nie przyniosły, a z trybun dało się słyszeć gwizdy niezadowolonych kibiców. Dziewięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry z rzutu wolnego strzelał Arango, lecz odległość od bramki była zbyt duża, aby uderzenie to mogło zaskoczyć paragwajskiego golkipera. Końcówka drugiej połowy wyglądała tak, jakby to podopiecznym Cesara Fariasa dużo bardziej zależało na zakończeniu meczu po 90 minutach, gdyż to oni częściej znajdowali się z piłką na połowie przeciwnika. Nie przełożyło się to jednak na sytuacje podbramkowe i sędzia zarządził dogrywkę.












